Forum Brzeg on
Regulamin Kalendarz Szukaj Album Rejestracja Zaloguj

MegaExpert

Poprzedni temat :: Następny temat
Brzeski Zuchthaus
Autor Wiadomość
jaz-z 



Wiek: 40
Dołączył: 07 Kwi 2006

UP 0 / UP 0



Wysłany: 2007-01-27, 19:03   

Brieger napisał/a:
Właściwie, to też chciałbym się przenieść w przedwojenną rzeczywistość na kilka chwil z dobrym sprzętem rejestrującym i zarejestrować wygląd ulic, wystrój lokali, mieszkańców, ich życie codzienne, nastrój ulicy, a pózniej szybko wrócić w czasy współczesne, które naprawdę nie są takie złe.


Patrząc na przedwojenne zdjęcia, czy też pocztówki - Brzeg jawi mie się jako niezwykle piękne miasto z niesamowitym klimatem. Zrzesztą do dzisiaj jakiś klimat tego miasta zachował się - może my, Brzeżanie tego nie dostrzegamy z racji tego iż miasto nam się opatrzyło, spowszedniało. Ludzie z zewnątrz inaczje je odbierają. Mimo pewnych zaniedbań, które - mam nadzieję - w niedługim czasie zostaną naprawione, miasto, przy swej dużej kondensacji (wysokie budownictwo, bardzo znaczna gęstość zaludnienia na kilometr kwadratowy) ma swoisty charakter - czgo już np. brakuje Opolu czy nawet Nysie. Mam pytanie do forumowiczów. Czy ktoś z Was jest w posiadaniu zdjęć, czy też pocztówek (lub jakiś ich kopii) z okresu przedwojennego przedstawiających dawny Teatr Miejski (Stadttheater) - na bazie którego powstał dzisiejszy Brzeski Dom Kultury, a obecnie Brzeskie Centrum Kultury? Większości Brzeżan, mylnie wydaje się, że jest to obiekt współczesnie budowany. A tak przecież nie było. Wiem, iż wejście do przedwojennego teatru było od ul. Mlecznej, zaś plac przed obecnym BCK-iem do ul. Długiej był wówczas zabudowany - tak zresztą wynika ze zdjęć lotniczych.
Pozdrawiam
jaz-z
0 UP 0 DOWN
 
Lech 


Wiek: 56
Dołączył: 09 Kwi 2007

UP 0 / UP 1


Skąd: Legnica

Wysłany: 2007-04-15, 11:57   

Panie Brieger, przeczytałem pana post z dnia 13.01.2007 r. i zaraz po jego lekturze zadzwoniłem do ojca z pytaniami. Potwierdził wszystko, kropka w kropkę, więc mój opis jest zbędny. Jako młody chłopak (jak Piszesz), pomykał on tam razem z kumplami. Ja zapamiętałem to miejsce, jako zaniedbany plac, przez który chodziło się na skróty do kościoła. Był to skrót wymuszony, by ominąć tzw. "Cycek" - piwiarnię w budynku, naprzeciw piekarni CUPUR. Plac ten na całym swoim obwodzie miał średniej wielkości murek ceglany z dorobionymi schodami od strony ul. Kamiennej, ul. Długiej i kościoła św. Mikołaja. Mam wrażenie, że ten murek to pozostałości po fundamentach Zuchthaus. Na przełomie latach 60-70 na placu tym, organizowano różne imprezki np. wesołe miasteczka, strzelnice sportowe czy festyny z kolejnych rocznic PSS i WSS Społem. Na pewno Pamiętasz.
Zdjęcie bramy głównej Zuchthaus widziałem (chyba) w albumie z lat 60-tych pt. ”Brzeg” ( był to album w nietypowym formacie, w twardych okładkach powleczonych płótnem w siwym kolorze).
Pozdrawiam Lech.
0 UP 0 DOWN
 
Dziedzic_Pruski 



Wiek: 58
Dołączył: 19 Lut 2007

UP 4316 / UP 6923



Wysłany: 2007-12-23, 15:42   

Pocztówka z pomnikiem Lutra przed kościołem św. Mikołaja, w tle widoczny budynek zuchthausu.
0 UP 0 DOWN
 
dominik79 


Wiek: 40
Dołączył: 24 Lis 2007

UP 10 / UP 0


Skąd: Brzeg

Wysłany: 2008-01-13, 13:04   

Zdjęcie zuchthausu wykonane 28 IX 1966 r. - widok z ul. Długiej. (zdjęcie ze zbiorów prywatnych)
Ostatnio zmieniony przez dominik79 2008-01-13, 13:23, w całości zmieniany 1 raz  
0 UP 0 DOWN
 
Bochen 


Wiek: 28
Dołączył: 18 Mar 2006

UP 0 / UP 0



Wysłany: 2008-01-13, 21:13   

z opowieści dziadka chciałbym potwierdzić to, że czesc fosy jest wylozona nagrobkami, ale nie tymi z miejsca szpitala, ale ponoć z cmentarza, który znajdował się na miejscu "pomnika hydrualika", no chyba ,że mój dziadek sięmyli.
0 UP 0 DOWN
 
Pink Floyd 


Wiek: 36
Dołączył: 29 Gru 2007

UP 0 / UP 0



Wysłany: 2008-01-19, 17:44   

Wracając do Zuchthausu to również zasięgnąłem opinii mojego dziadka. Opowiadał mi, że to miejsce zaraz po wojnie "zaadoptował" jako fajne miejsce zabaw. Zwiedził cały objekt, który był jeszcze pełen całej więziennej infrastruktury. Zapytałem się o szubienice, potwierdził że na pewno była jedna w więziennej kaplicy/kościele i znajdowała się tuż koło...ambony.
0 UP 0 DOWN
 
Lech 


Wiek: 56
Dołączył: 09 Kwi 2007

UP 0 / UP 1


Skąd: Legnica

Wysłany: 2008-03-28, 22:04   

A ja właśnie zapamiętałem to miejsce jako plac - jak na zdjęciu (pozyskane z netu, właściciel...?)
0 UP 0 DOWN
 
Berni 



Wiek: 32
Dołączył: 28 Paź 2006

UP 1 / UP 1



Wysłany: 2008-03-29, 10:09   

Tak się składa, że jestem w posiadaniu obszernego artykułu o historii brzeskiego Zuchthausu w języku niemieckim. Oto jego próbka (obecnie jestem w trakcie opracowywania materiału do PPB):

0 UP 0 DOWN
 
Dziedzic_Pruski 



Wiek: 58
Dołączył: 19 Lut 2007

UP 4316 / UP 6923



Wysłany: 2008-06-18, 17:45   

Historia brzeskiego cuchthauzu (domu poprawy)

Dr Karl Henning

W pracy Wagnitza „Historyczne wiadomości i uwagi na temat najosobliwszych domów poprawy w Niemczech (historische Nachrichten und Bemerkungen über die merkwürdigsten Zuchthäuser Deutschlands), Halle 1792, znajdujemy następującą relację o brzeskim cuchthauzie:

W pomieszczeniach roboczych, a szczególnie w położonym na parterze trakcie męskim, tak piętrzy się brud, że w celu usunięcia go należy przy szorowaniu podłóg użyć motyk i łopat. Do pomieszczeń zaś, w których śpią więźniarki, bez żadnych doznań wejść może jedynie człowiek, który zupełnie postradał powonienie. Można tam napotkać nieczystości, zgniły zaduch i wszystko, co może obrazić nos. Znajdujące się w pobliżu ustępy wzmagają ów zaduch i smród dusi każdego, kto stopniowo doń nie przywykł. Więźniowie śpią nocą w ubraniach, gdyż pomieszczenia sypialne są zbyt zimne. Mycie się i kąpiel są w cuchthauzie pojęciami niemal nieznanymi. Skutki tych niezdrowych warunków objawiają się poprzez nadzwyczaj wysoką liczbę zachorowań i zgonów. Więźniowie nie są też poddawani żadnej klasyfikacji odnośnie płci, przestępstwa, wieku i moralności (prowadzenia się). Wiele więźniarek zaszło tu w ciążę i urodziło dzieci. Ciężkiego przestępcę traktuje się na równi z drobnym, większemu złoczyńcy zaś zezwala na przebywanie z pomniejszym i tak oto miast miejscem poprawy, cuchthauz staje się akademią występku. Nie znając innych powinności ponad wykonywanie swej pracy, posiadający diabelskie serce więzień może, osiągnąwszy w niej (pracy) pewną wprawę, odbyć swą karę, dopuszczając się przy tym sprytnie wielu złych uczynków i powrócić do społeczeństwa jako wyuczony złoczyńca.”

Powyższa relacja pokrywa się z przekazem wielkiego angielskiego filantropa Johna Howarda (1726 – 1790), który wizytując kilka lat wcześniej wszystkie więzienia Europy, odwiedził także brzeski cuchthauz. Również i on wspomina wielki brak czystości w brzeskim domu pracy (Arbeitshaus) (por. Howard: „O więzieniach i domach poprawy” – streszczenie z angielskiego autorstwa C.L.W. Köslera, 1780 – „Über Gefängnisse und Zuchthäuser”). Niestety powyższa pozycja, w której autor (artykułu) przed laty sam czytał relację o brzeskim zakładzie, nie była tym razem dostępna w Państwowej Bibliotece w Berlinie.

Brak miejsca nie pozwala na przytoczenie dalszych głosów o niedostatkach więzień pod koniec XVIII. wieku. Wszędzie piętnowana jest niedostateczna czystość, złe wyżywienie i zanik ostatnich resztek moralności – i to w zakładach o dumnej nazwie „dom poprawy”, ale miało się stać jeszcze gorzej.

Fryderyk Wielki - zgodnie z duchem oświecenia - ograniczył okrutne kary cielesne i pozbawienia życia oraz wprowadził w ich miejsce kary pozbawienia wolności, zaś powszechne prawo krajowe z roku 1794 kroczyło dalej tą drogą. Skutkiem tego był przyrost przestępczości w stopniu powodującym zupełną bezradność rządu. W obliczu tego problemu dokonano wówczas tytułem próby deportacji najgroźniejszych przestępców - i tak w roku 1801 58 przestępcy zostali przetransportowani przez Piławę na Syberię. Jednak gdy po 2 latach część deportowanych, zdoławszy powrócić, dokonywała zbójeckich wypraw w rejonie Grudziądza, prób tych poniechano (jednym z owych uciekinierów był słynny rozbójnik Exner, który już wcześniej wsławił się brawurową ucieczką z kłodzkiej twierdzy, gdzie był osadzony; wyrył przy tym zwykłym gwoździem dziurę w murze o grubości do 3 metrów, przy czym wyjęte z muru kamienie za każdym razem starannie kładł z powrotem, by zmylić straże, zaś powstały przy ryciu pył wydmuchiwał na zewnątrz słomką; po wykonaniu tej iście benedyktyńskiej pracy zjechał na miotle po niemal pionowej ścianie skalnej). Wkrótce w całym kraju wszystkie dostępne i w miarę przydatne na więzienia pomieszczenia zapełniły się przestępcami.

Również w brzeskim cuchthauzie musiano po raz kolejny stworzyć nowe pomieszczenia dla więźniów, dokonując przebudowy wnętrz. Dom poprawy (cuchthauz) stawał się przez to coraz bardziej kryminałem; z dawnego domu pracy nic już nie pozostało. Pilną koniecznością stawała się budowa nowego więzienia, na co brakowało jednak pieniędzy. Po upływie kilku lat rząd zdecydował w końcu o kupnie kamienic mieszczańskich nr 237 i 238 po drugiej stronie ulicy Długiej oraz sąsiadującej z nimi, zlikwidowanej starej słodowni za sumę 10 830 marek. Przekazanie (terenu) w obecności magistratu odbyło się 17. kwietnia 1803 roku. Wspomniane budynki zostały wyburzone w wielkim pośpiechu, wskutek ciągłych ponagleń rządu i już 20. maja 1803 roku, w obecności kolegium magistrackiego, komenderującego generała (dowódcy garnizonu) oraz najwyższych urzędników mogło się dokonać uroczyste położenie kamienia węgielnego. Mowa, którą z tej okazji na placu budowy wygłosił z wielkim patosem Królewski Radca Wojenny i Podatkowy oraz pierwszy dyrektor Królewskiego Domu Pracy J.G.S. Berger ukazała się drukiem wraz z pismami Wohlfahrta. Jeden z egzemparzy tej broszury znajduje się jeszcze dziś w aktach więzienia. Postawiona tam przezeń teza, iż występnego człowieka od popełniania czynów karalnych powstrzymać może co prawda również „straszliwy dźwięk jego przyszłych łańcuchów”, lecz dom (zakład) karny służyć ma nie tylko temu celowi, ale w głównej mierze „poprawie serca i oświeceniu rozumu” i że z tego punktu widzenia zakład karny jawi się nie tylko jako przedmiot odstraszania, lecz raczej „dobroczynny zakład państwowej troski o powszechne bezpieczeństwo, ład i spokój”, zakrawa na kpinę. Mówca zakończył życzeniem, by żaden skazaniec nie opuścił tych srogich murów bez łagodniejszego usposobienia do swych bliźnich. Tym słowom należy przeciwstawić wypowiedź na temat ówczesnych więzień, której autorem był tajny radca Krohne, bodaj najlepszy znawca tematyki: „W tych przepełnionych koszarach dla przestępców nie mogło być mowy o planowym odbywaniu kary, mającym powstrzymywać skazanych od nowych przestępstw i wychować ich do porządnego życia na wolności”.
0 UP 0 DOWN
 
Berni 



Wiek: 32
Dołączył: 28 Paź 2006

UP 1 / UP 1



Wysłany: 2008-07-15, 21:24   

Właśnie pracuję nad trzyodcinkowym artykule o Zuchthausie w Brzegu. Dziś pierwsza jego odsłona. Opinie i uwagi mile widziane.

Brzeski Zuchthaus
(1)


Zuchthaus – więzienie o obostrzonym rygorze, dosłownie dom poprawy. Pierwszy powstał w okresie nowożytnym (1492-1815) w Niderlandach. Za jego przykładem na terenie Niemiec stworzono całą sieć takich placówek. Prekursorami były więzienia w Bremie (1609), Lubece (1613), Hamburgu (1622) i Gdańsku (1629).

Początki Zuchthausu w Brzegu

Jedne z pierwszych informacji o domu poprawy w Brzegu, który mieścił się na rogu ul. Chrobrego i Długiej (w miejscu, gdzie dzisiaj stoi supermarket Careffour), czerpiemy z wydanych w 1792r. w Halle „Historycznych wiadomości i spostrzeżeń dotyczących najdziwniejszych Zuchthausów w Niemczech” („Historische Nachrichten und Bemerkungen über die merkwürdigsten Zuchthäuser Deutschlands). Autor - niejaki Wagnitz, pisze:

„W pomieszczeniach roboczych, zwłaszcza w położonym na parterze trakcie męskim, znajdziemy takie stosy brudu, że gdyby chcieć je sprzątnąć, trzeba by było użyć motyk i łopat. Do pomieszczeń, w których śpią więzione kobiety, bez żadnych doznań może wejść jedynie człowiek pozbawiony zmysłu węchu. Można tu spotkać nieczystości, zapach zgnilizny i wszystko to, co drażni nos. Niedaleko położone ustępy wzmagają zaduch, a odór dusi każdego, kto doń nie przywykł. Więźniowie śpią w ubraniach, gdyż pomieszczenia sypialne są zbyt wyziębione. Mycie się i kąpiel są tu pojęciami zupełnie obcymi. Konsekwencje tych antyhigienicznych warunków przejawiają się w ogromnej liczbie zachorowań i zgonów. W ogóle nie klasyfikuje się tu więźniów według płci, stopnia popełnionej zbrodni czy wieku. Wiele więźniarek jest w ciąży, bądź rodzi dzieci. Seryjny przestępca jest traktowany jak pospolity rzezimieszek, większemu złoczyńcy umożliwia się kontakt z pomniejszym. W taki sposób Zuchthaus zamiast resocjalizować, staje się miejscem występku i demoralizacji.”

Powyższy raport w zupełności pokrywa się z tym, co o brzeskim domu poprawy kilka lat wcześniej zanotował angielski filantrop John Howard (1726-90). Również on wspomina o panującym nieporządku i braku czystości.

Mówiąc nie tylko o placówce w Brzegu, ale o wszystkich na terenie Prus, bez wyjątku wspomina się i piętnuje brud, złe wyżywienie i zanik ostatnich resztek moralności – i to w instytucjach o dumnie brzmiącej nazwie: Zuchthaus = placówka wychowująca. Ale miało być jeszcze gorzej.

Wzrost przestępczości

Fryderyk Wielki pod wpływem myśli oświeceniowej zniósł w Prusach kary cielesne, a zamiast nich wprowadził sankcje pozbawienia wolności. Powszechne prawo krajowe z 1794r. było jeszcze bardziej liberalne. Rezultat – wzrost przestępczości w tak olbrzymim stopniu, że władze były wobec niego całkowicie bezradne. Wówczas zrodził się pomysł deportacji najbardziej niebezpiecznych złoczyńców na Syberię. W istocie, w 1801r. trafiło tam 58 z nich. Kiedy jednak dwa lata później połowa znalazła drogę do domu i w okolicach Grudziądza zorganizowała napady rabunkowe, zaniechano tej metody karania.

Gdzie umieścić więźniów?

To pytanie stale nękało władze. Odpowiedź na nie znaleziono częściowo zamieniając wszelkie wolne pomieszczenia w kraju na cele, częściowo budując nowe. Również brzeskie więzienie o zaostrzonym rygorze musiało, dokonując przebudowy wnętrz, stworzyć nowe pomieszczenia dla złoczyńców (w efekcie dawny dom pracy przeobrażał się w kryminał). Władze miasta zdecydowały o kupnie pobliskich kamienic nr 237 i 238 położonych przy ulicy Długiej oraz sąsiadującej z nimi, starej słodowni za sumę blisko 11 tysięcy marek. Budynki w pośpiechu wyburzono i 20 maja 1803r. wmurowano kamień węgielny pod budowę nowego Zuchthausu. Królewski Radca Wojenny i Podatkowy oraz pierwszy dyrektor Królewskiego Domu Pracy J.G.S. Berger podczas uroczystego przemówienia podkreślił rolę domu poprawy - instytucji założonej w trosce o bezpieczeństwo, porządek i spokój, w „ulepszaniu serca i oświecaniu umysłu”, a nie zastraszaniu. Mowę zakończył życzeniem, by żaden więzień nie opuścił placówki bez przekonania do miłowania swych bliźnich.

Z tymi słowami należy skonfrontować wypowiedź znamienitego znawcy więziennictwa, tajnego radcy Krohnego: „O odpowiednim wymiarze kary, który powstrzyma ukaranego od popełniania dalszych przestępstw i skłoni go do życia w zgodzie z prawem, w przepełnionych więzieniach nie może być mowy.”

W umieszczonym, w kamieniu węgielnym piśmie, wymieniającym powód budowy nowego Zuchthausu napisano: „Celem naszym jest, by więźniarki poprzez pracę i naukę poprawiły swoje zachowanie.” Budowa siedziby miała bowiem umożliwić stworzenie osobnych bloków dla przebywających w więzieniu 57 kobiet i 180 mężczyzn, a dodatkowo pozwolić ulokować drobnych przestępców z drobnymi, a groźnych z groźnymi.

Kiedy w 1804r. uporano się z budową, wzrosła również liczba aresztowanych – do blisko 300, co skutecznie uniemożliwiło utworzenie zapowiadanych podziałów. Po prostu brakowało miejsca. A więźniów, jak na złość, ciągle przybywało. W 1826r. było ich już 342, a w 1829r. nawet 480.

W obliczu takiego obrotu sprawy w 1831r. postanowiono budynek znajdujący się naprzeciw Kościoła p.w. św. Mikołaja podnieść o jedną kondygnację. Budowę pod specjalnym nadzorem wyszkolonych strażników wykonali sami więźniowie. Dzięki niej w domu poprawy można było umieścić 600 kryminalistów. W rzeczywistości już w 1833r,. w księgach więzienia odnotowano ich nawet 650. 12 lat później w placówce osadzonych było już 840 więźniów (570 mężczyzn i 270 kobiet). Rekordowy stan odnotowano jednak dopiero w 1885r. W Zuchthausie przebywało natenczas, nie licząc kobiet, aż 1005 złoczyńców!

CDN

Paweł Pawlita

Źródło: Briegische Heimatblätter – dodatek do przedwojennej miejskiej gazety (Brieger Zeitung)Nr 4, 1927
0 UP 0 DOWN
 
anthropos 



Wiek: 53
Dołączył: 22 Paź 2007

UP 273 / UP 19



Wysłany: 2008-07-15, 22:51   

Autorem "Historische Nachrichten und Bemerkungen über die merkwürdigsten Zuchthäuser in Deutschland" (Halle 1791-1792) nie był niejaki Wagnitz.
Był to Heinrich Balthasar Wagnitz (1755-1838), luterański superintendent i proboszcz Marktkirche w Halle an der Saale. W latach 1784-1817 pełnił obowiązki ewangelickiego kaznodziei w tamtejszym Zuchthausie. Natomiast przywołany w tekście John Howard (1726-1791), był reformatorem więziennictwa. Z problemem złych warunków panujących w zakładach odosobnienia zetknął się pełniąc od 1773 r. urząd urzędnika angielskiej administracji sądowej (high sheriff) w Bedfordshire. Odbył on istotnie szereg podróży po Europie, a zatem bardzo prawdopodobna jest jego wizyta i w Brzegu. Jego działalność na rzecz poprawy warunków życia skazanych w zakładach penitencjarnych wywarła wpływ na Wagnitza. Do dziś w krajach anglojęzycznych funkcjonuje "John Howard Society", propagujące jego zasady.
Ostatnio zmieniony przez anthropos 2008-07-15, 23:06, w całości zmieniany 1 raz  
0 UP 0 DOWN
 
Berni 



Wiek: 32
Dołączył: 28 Paź 2006

UP 1 / UP 1



Wysłany: 2008-07-16, 20:58   

Dzięki anthropos za uzupełnienie. Przepraszam za słowo "niejaki". Nie sprawdziłem po prostu kim był i czym zajmował się człowiek o nazwisku Wagnitz.
0 UP 0 DOWN
 
anthropos 



Wiek: 53
Dołączył: 22 Paź 2007

UP 273 / UP 19



Wysłany: 2008-07-17, 01:12   

Nie ma za co przepraszać. Zwrot „niejaki” nie ma zabarwienia pejoratywnego. Stosuje się go wówczas, gdy nie znane są ani inicjały, ani pełne imiona opisywanych postaci.

Dodam jeszcze i to, że wspomniana w artykule dr. Karla Henninga praca „Über Gefängnisse und Zuchthäuser”, to niemiecki przekład dokonany przez Gottlieba Ludolfa Wilhelma Köstera i wydany drukiem w Lipsku w 1780 r. (w tekście artykułu Henninga pojawiają się inicjały C. L. W.). Oryginał pracy Howarda nosił natomiast tytuł „The State of the Prisons in England and Wales, with preliminary observation, and an account some foreign prisons and hospitals” (Warrington 1777). Z niemieckim przekładem, a właściwie obszernym skrótem pracy Howarda, zapoznał się pastor Wagnitz, umieszczając znaczące fragmenty we własnej publikacji. Było to nie tylko zapożyczenie samego tekstu, Wagnitz pozostawał pod wpływem idei głoszonych przez Howarda. Uhonorował jego postać zamieszczając na frontyspisie swego dzieła jego portret. Przypomnę, że ukazało się ono już po śmierci angielskiego filantropa.

Rzeczywiście epizod brzeski w biografii Howarda jest nieznany, a wart podkreślenia, także w kontekście publikacji Wagnitza, jednej z pierwszych postulujących w krajach niemieckich zmianę polityki w dziedzinie więziennictwa.
0 UP 0 DOWN
 
anthropos 



Wiek: 53
Dołączył: 22 Paź 2007

UP 273 / UP 19



Wysłany: 2008-07-19, 00:16   

Wspomniana w artykule Henninga postać o nazwisku Krohne, to tajny nadradca rządowy Karl Krohne (1836-1912), z wykształcenia duchowny, od 1893 r. w pruskim ministerstwie spraw wewnętrznych kierował pionem więziennictwa, dyrektor więzienia Moabit w Berlinie.

Natomiast wojenny i podatkowy radca Berger, pierwszy dyrektor zakładu wychowawczego w Brzegu, jest dość znany w historii Brzegu. Wspomina o nim kilkakrotnie m.in. Werner Irrgang w „Neuere Geschichte der Stadt Brieg”. Niestety nie udało mi się ustalić brzmienia jego imion (inicjały J. G. S.). Może ktoś uzupełni?

Udało mi się natomiast natrafić na najstarszą wzmiankę o brzeskim zuchthausie w relacji niemieckiego genealoga i geografa Gottloba Friedricha Krebela (1729-1793) „Die vornehmsten Europäischen Reisen”, Theil I, Hamburg 1783, s. 81 (pierwsze wydanie w 1767 r.). Autor wymienia w ówczesnym Brzegu „das Zuchthaus mit seinen Manufacturen”. Jego powstanie wiązać należy, jak sądzę, już z czasami pruskimi, tj. po 1740 r.
0 UP 0 DOWN
 
Berni 



Wiek: 32
Dołączył: 28 Paź 2006

UP 1 / UP 1



Wysłany: 2008-07-22, 20:46   

Brzeski Zuchthaus
(2)


W brzeskim Zuchthausie obecny był rygor i dyscyplina. Jego dyrektorem zostawali wyłącznie oficerowie. Apele, rozkazy, żołnierskie zwyczaje – niczego tu nie brakowało.

W połowie XIX wieku zajęcia przydzielane więźniom były rozmaite. Oprócz tkania perkalu na 90 krosnach, 100 ludzi robiło cygara. Tyle samo osób tkało wełnę, a kolejnych 80 barchan. 30 osób szyło rękawiczki, kilka zszywało książki, a 40 wykonywało prace domowe.

Pełne więzienia

Wprowadzenie w 1851r. nowego kodeksu karnego i w 1849r. nowych zasad postępowania karnego spowodowały gwałtowne przyspieszenie ogłaszania wyroków sądowych. Podobnie, jak 50 lat wcześniej, tak i teraz władze były bezradne wobec rozwoju przestępczości. Liczba osadzonych w placówkach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wzrosła z 13 368 w 1843r. do 28 546 w 1856r. (w tym 23 550 więźniów Zuchthausów). Każdy wolny budynek w kraju adaptowano na dom poprawy. Wydano również 4 miliony marek na rozbudowę istniejących już placówek karnych.

Jak pisałem w poprzednim odcinku, w 1845r. (a więc przed reformami jeszcze) w brzeskim więzieniu o zaostrzonym rygorze przebywało 840 złoczyńców. Liczba ta z roku na rok wciąż rosła. Wreszcie w 1853r. rozpoczęto kolejną rozbudowę placówki. W tym celu zakupiono kilka parceli ziemi przy ulicy Dzierżonia (Paulauerstraße) by powstały tam prócz dobudówki do Zuchthausu: kościół, lazaret i budynek kuchenny. Inwestycja pochłonęła 324 tysiące marek.

Po przebudowie w brzeskim domu poprawy utworzono 70 cel. Miały one przeznaczone być dla najgroźniejszych przestępców, którzy za dnia mieli wspólnie pracować w milczeniu, a w nocy w odosobnieniu przebywać w pojedynczych komórkach. Jednak pomysł ten musiał wkrótce zostać wycofany, gdyż coraz więcej złoczyńców trafiało w mury ciężkiego więzienia. 16 stycznia 1885r. w brzeskiej placówce przebywało aż 1005 mężczyzn – kolosalna liczba!

Wieża, straż i kanalizacja

Do 1927r. wygląd Zuchthausu niewiele się zmienił. Nieznany kronikarz wspomina o maszynowni, młynie i pomieszczeniach gospodarczych przy ul. Chrobrego (Lindenstraße). W 1910 r. i kolejnych latach zainstalowano w izbach sypialnych żelazne klatki, w których pojedynczo, ze względów bezpieczeństwa mieli sypiać więźniowie. W 1924r. jednak usunięto je. Jeszcze w tym samym roku wybudowano wieżę obserwacyjną, z której uzbrojony wartownik dzień i noc obserwował teren domu poprawy.

W 1903r. podłączono Zuchthaus do kanalizacji, uwalniając tym samym ostatecznie mieszkańców miasta od smrodu, jaki wiecznie się z niego wydobywał.

Kilka słów należy poświęcić też powiązaniom więzienia ze strażą pożarną. Urzędujący bowiem w latach 1842-1876 dyrektor von Rönsch, pasjonat pożarnictwa, zorganizował 60-osobowy oddział osadzonych, którzy pomagali brzeskiej straży w walce z ogniem. Za swoje zasługi otrzymywali od ludzi, których dobytki udawało im się ocalić, nagrody pieniężne. Dzięki nim także w domu poprawy pojawił się, umożliwiający łączność ze światem, telegraf.

Próby ucieczek

W brzeskim Zuchthausie nie zanotowano spektakularnych ucieczek, aczkolwiek kilka drobnych incydentów miało tam miejsce. W 1834r. na oddziale groźnych przestępców, gdzie przebywało 177 mężczyzn, zgaszono światła, zniszczono wyposażenie, próbowano wyrwać kraty z okien. Strażnicy natychmiast otworzyli ogień. Zginął jeden złoczyńca, większość odniosła rany. 1 kwietnia 1921r., natomiast, w zakładzie wybuchł bunt – jeden więzień został zabity, wielu rannych. Nikomu nie udało się zbiec.

Podstawowe dane – stan na 1927r.

W więzieniu o obostrzonej dyscyplinie zatrudniona była w 1927r. spora liczba ludzi: dyrektor, ksiądz, nauczyciel, sześciu wysokich urzędników, dwóch księgowych i czterdziestu strażników (dla porównania w 1830r. było ich tylko 16) – w sumie 51 osób.

W 1925r. wprowadzono 3 kategorie osadzonych, których członkowie mieli zupełnie inne przywileje. Dla ilustracji, dla najwyższej grupy organizowano wykłady, koncerty czy zawody sportowe. Początkowo jednak każdy złoczyńca trafiał do trzeciej, najgorszej grupy. Z niej mógł awansować dopiero do wyższej poprzez pracowitość i dobre zachowanie. Naturalnie możliwa była również degradacja.

Powierzchnia, jaką zajmował brzeski Zuchthaus w 1927r. wynosiła 7,75 morgi (ok. 4 ha). Jego wartość szacowano na ponad 900 tysięcy marek. Liczba więźniów po 1885r. systematycznie spadała, w 1927r. wynosiła już „tylko” 550 osób.

Paweł Pawlita
pawel.pawlita@gmail.com

Źródło: Briegische Heimatblätter – dodatek do przedwojennej miejskiej gazety (Brieger Zeitung), Nr 5, 1927
0 UP 0 DOWN
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Zobacz posty nieprzeczytane

Skocz do:  

Tagi tematu: brzeski, zuchthaus


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template BMan1Blue v 0.6 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 33
Nasze Serwisy:









Informator Miejski:

  • Katalog Firm w Brzegu