Forum Brzeg on
Regulamin Kalendarz Szukaj Album Rejestracja Zaloguj

MegaExpert

Poprzedni temat :: Następny temat
Uważajcie na małe psy
Autor Wiadomość
chmurkolistna 
...Achtung Baby...



Wiek: 36
Dołączyła: 07 Sty 2008

UP 46 / UP 83



Wysłany: 2011-06-30, 00:50   Uważajcie na małe psy

Nie tak dawno na Forum roztrząsaliśmy przypadek roguta77 i jego jamniczki pogryzionej przez psa amstaffo-podobnego http://www.forumbrzeg.pl/...pic.php?t=25984

Nie sądziłam wówczas, ze niecały miesiąc później będę opisywać przypadek swojego psa – a wszystko wyglądało bardzo podobnie – choć nieidentycznie..

Wieczór 28.06.2011, około godziny 19tej, nasze rodzinne letnisko w Wielkopolsce (nieopodal Babimostu) nad rzeka Obrą. Szogun, nasz 12letni pies, niewielki kundelek, czy jak wolicie mieszaniec (mi to bez różnicy) przebywał na posesji letniska - duża łąka opadająca łagodnym pagórkiem do samej rzeki. Na tym dobrze znanym Szogunowi terenie zaatakował go pięć razy większy pies sąsiadki – również mieszaniec. Pies ten wypuszczony z kojca przekroczył granicę posesji sąsiadki (mieszkającej tam na stałe), wdarł się na teren letniska i pogryzł Szoguna. Zanim okoliczni letnicy i mój ojciec zdążyli zareagować tamten wielki pies chwycił już w pysk Szoguna (za lędźwie) i potrząsnął nim kilka razu rzucając o ziemię. Jedynie wielki hałas jaki wszyscy narobili powstrzymał tego psa od dalszych ataków. Szogun rzucony o ziemię piszczał, rozszarpane boki krwawiły.

Szybka interwencja weterynarza z okolic Babimostu i jeden bok – powierzchniowo zraniony – udało się zszyć. Na drugim boku stworzyła się z czasem wielka gula. W tej sytuacji szybka decyzja – powrót do domu. Pies ledwo chodził, miał problem z oddawaniem moczu, nic nie jadł a wodę momentalnie zwracał. USG wykazało podejrzenie przerwania powłok brzusznych – przepuklinę pourazową (jelita wpadające w wygryzioną dziurę). Na szczęście ta sprawa ma happy end. Dzięki szybkiej interwencji brzeskiej Lecznicy „Alaska” i Centrum Diagnostyki i Leczenia Chorób Małych Zwierząt we Wrocławiu Szogun dwie godziny temu wybudził się z narkozy operacyjnej i tak po prostu będzie żył…a ja nie mam już czym płakać – tym razem ze szczęścia.

Dlaczego to piszę?
Też ze względu na zachowanie właścicielki psa, który pogryzł Szoguna. Osoby zupełnie niefrasobliwej – jej zaangażowanie ograniczyło się jedynie do zawołania psa – agresora. Dopiero dalsze interwencje ukazały pełne spektrum ignorancji tej Pani – bagatelizację sprawy (również ze względu na nierasowość psa), odmowa pokrycia kosztów leczenia Szoguna i straszenie koneksjami w organach ścigania w Wielkopolsce. Ostatecznie jednak owa Pani po zapowiedzi spotkania się (z nami) w sądzie zobowiązała się do leczenia Szoguna z polisy ubezpieczeniowej (gospodarstwa, psów, OC – jakkolwiek). Kwota jaka poszła (i jeszcze pójdzie) na badania i leczenie Szoguna zaplanowała była dla niego na usuniecie kamienia nazębnego, w sumie już i tak ją przekroczyła. Jednak przede wszystkim owa Pani nie przeprosiła za incydent i nie zainteresowała się dalszymi losami Szoguna. Taka sytuacja dobitnie pokazuje jak wiele znaczy dla nas z pozoru zwykłe zwierzę domowe. Ten strach, lęk, współcierpienie. Nigdy nie zapomnę tego spojrzenia Szoguna – pełnego cierpienia, żalu i wołania o pomoc. Nie zapomnę tego uczucia kiedy lekarze z Centrum z Wrocławia zabrali Szoguna na operację – kiedy zniknął za białymi drzwiami, a ja musiałam podpisać zgodę na operację ze świadomością wszystkich zagrożeń z nią związanych. Nie zapomnę tego uczucia, kiedy na nic nigdy tak nie czekałam jak na telefon z wrocławskiego Centrum i potem nie zapomnę tego uczucia ulgi... A teraz Szogun jest sam tam gdzieś daleko – pooperacyjna noc, dalej ból, brak jego legowiska i domu, wokół obcy ludzie – pomocni ale obcy. Pewnie teraz myśli, że go opuściliśmy i zostawiliśmy tam…

Pozostawiając jednak emocje powraca kwestia co można dalej z taką sprawą zrobić:
- domagać się polisy na leczenie od właściciela psa
- sprawa z powództwa cywilno – prawnego w sądzie grodzkim
- obowiązkowo nagłośnienie sprawy w mediach

Cokolwiek się stanie pokażą najbliższe dni. Tak czy tak zbieramy "materiał dowodowy" – badania, opisy urazów, wpisy w książeczce zdrowia Szoguna. Na wszelki wypadek – nigdy nic nie wiadomo. Pies, który pogryzł Szoguna jest lokalnym postrachem nie tylko dla innych psów ale i ludzi. Żeby było jasne – pies nie jest tu winny – winni są właściciele, ich arogancja, niefrasobliwość, brak wyobraźni i najważniejsze - nieupilnowanie psa… a wystarczyłoby gdyby pies nie wydostał się poza swoją posesję.

Wnioski:
Nie zawsze warto zgadzać się na uśpienie, warto upierać się i walczyć o psa.
Warto wpływać na postawę właścicieli i nie poddawać się przy straszeniu mandatami i innymi tego typu pierdołami.

Najważniejsze:
Uważajcie na swoje małe psy – one nie mają tyle siły i możliwości by same się obronić lub uciec przed pogryzieniem, a każde pogryzienie może zawiesić na włosku psie życie.
Ta historia to kolejne ostrzeżenie, bo chwila nieuwagi może być tragiczna w skutkach, a wtedy próżno szukać winnego.
Ostatnio zmieniony przez chmurkolistna 2011-06-30, 00:53, w całości zmieniany 3 razy  
0 UP 0 DOWN
 
mulder 


Wiek: 43
Dołączył: 21 Gru 2008

UP 2367 / UP 3897



Wysłany: 2011-06-30, 07:47   

Sprawa z pewnością musi znaleźć finał w sądzie.
Podobny przypadek:
http://www.prawosos.pl/po...a_mojej_posesji

a tu aspekty prawne:
http://www.kancelaria-par...ciciela-za-psa/

Kwestie odpowiedzialności z psa reguluje art. 77 Kodeksu Wykroczeń.
Ostatnio zmieniony przez mulder 2011-06-30, 08:17, w całości zmieniany 2 razy  
0 UP 0 DOWN
 
jstaszek 



Wiek: 58
Dołączył: 30 Cze 2005

UP 22 / UP 18



Wysłany: 2011-06-30, 09:49   

sąd nie sąd
przewidujmy zagrożenia
0 UP 0 DOWN
 
chmurkolistna 
...Achtung Baby...



Wiek: 36
Dołączyła: 07 Sty 2008

UP 46 / UP 83



Wysłany: 2011-06-30, 23:51   

mulder napisał/a:
Sprawa z pewnością musi znaleźć finał w sądzie.

Musi i nie musi. To jest zawsze ostateczna ostateczność, ale dzięki za wszystkie sugestie -są bardzo pomocne i przydatne już tak w ogóle i szczególe - dobrze być poinformowanym.

Wygląda na to, że sprawa zakończy się na odszkodowaniu z polisy a o to najbardziej nam chodzi - nie o wzajemne szarpanie się w sadach i nakręcanie spirali wzajemnej nienawiści, bo potem można stracić nad tym kontrolę. Właścicielka psa też już spuściła z tonu, zmieniła swoje nastawienie do nas i Szoguna. Co się stało, to się nie odstanie - teraz trzeba szukać dróg optymalnego wyjścia. W sumie sytuacja jest nadal rozwijająca się i zobaczymy co dalej wyniknie z polisy. Nadal żadnej drogi nie wykluczam i ani w żadnym razie nie zarzekam się.

Życie Szoguna wisiało na włosku. Nawet teraz nie jest nic przesądzone - minęła ledwie doba po operacji. Kiepsko z nim jest - dalej ma problem z oddawaniem moczu, częściowo pewnie dlatego, że obolałej nogi nie może podnieść ani na żadnej stanąć stabilnie (pęcherz jest nieuszkodzony). Nie jadł nic od 48h (i nadal nie chce jeść) a dzisiejszy zmiksowany pokarm zwrócił. Dobrze, że kroplówki go odżywiają ale i tak jest w nieciekawym stanie. Z sączka skapuje krew, ciało ma posiniaczone, operacyjnie cięcie pokazuje skalę obrażeń. Nie będę epatować zdjęciami - nie chcę przerażać i szokować - do odszkodowanie będą potrzebne. Do tego nastąpiło też oderwanie mięśni od kręgosłupa i stąd Szogun chodzi z trudem i bardzo powoli. Jedynie szyta rana na drugim (prawym boku) w miarę sprawnie się goi - przynajmniej jakiś plus.

To zaskakujące, jak w obliczu tej sytuacji wszystkie inne sprawy, kłopoty, dążenia, emocje stają się nieistotne...

Chciałabym też aby to, co spotkało Szoguna było przestrogą dla innych właścicieli małych psów i sugestią dla tych co wychowali sobie obronnego psa lub mających świadomość, że ich pupile przejawiają wrogie zachowania wobec innych psów.
Ostatnio zmieniony przez chmurkolistna 2011-06-30, 23:54, w całości zmieniany 1 raz  
0 UP 0 DOWN
 
mulder 


Wiek: 43
Dołączył: 21 Gru 2008

UP 2367 / UP 3897



Wysłany: 2011-07-01, 07:47   

Moje psy, spacerujące ze mną ul. Grudziądzką, są notorycznie napadane przez małego mieszańca, który wybiega z posesji przez nie zamkniętą bramę. Sprawa kończy się na tym, że to ja szarżuję na niego, a wtedy on odpuszcza. Co może się zdarzyć, gdy z małym psiakiem będzie szło dziecko ? Skłaniam się ku temu, by sprawę zgłosić Straży Miejskiej. Swego czasu właściciel psa zwrócił mi uwagę, bym nie spacerował po jego ulicy i po jego chodniku.
Luzie nie myślą, a ich bezmyślność najboleśniej odczuwają dzieci i zwierzęta.
Ostatnio zmieniony przez mulder 2011-07-01, 07:49, w całości zmieniany 1 raz  
0 UP 0 DOWN
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Zobacz posty nieprzeczytane

Skocz do:  

Tagi tematu: male, na, psy, uwazajcie


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template BMan1Blue v 0.6 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 22
Nasze Serwisy:









Informator Miejski:

  • Katalog Firm w Brzegu