Forum Brzeg
Forum miasta Brzeg. (ISSN 1869-609X)

Inne - Poezja jako komentarz do rzeczywistości...

Franco Zarrazzo - 2008-09-23, 12:32
Temat postu: Poezja jako komentarz do rzeczywistości...
Triumf sprawiedliwości

Sprawiedliwości nikt nie przyniesie,
ona przyjdzie sama, jak świt.
Będą zdarte garnitury z tych,
na których wyglądają jak przebrania.
Nieukom sprawiedliwość wyjmie z ręki pióro,
a włoży w nią miotłę, ich właściwe narzędzie.
Gadatliwi głupcy
będą kłaniać się z daleka
milczącym mędrcom,
jak powinno być, a nie jest.
Kolory:
Czerwony, zielony,
niebieski i żółty
zostaną rozprowadzone
we właściwych proporcjach.
Także kolor szary i fiolet,
także szary i brunatny,
oraz biel,
bo żadnego nie może zabraknąć.
Kłamcom sprawiedliwość
pomiesza zmysły,
już nie będą rozróżniać
prawdy i zmyślenia.
Złodzieje będą się okradać sami,
nawzajem.
Mordercy wymordują się pomiędzy sobą.
Sto małych pomniczków przetopi się
na jeden,
ale wielki.
Tak będzie, kiedy przyjdzie sprawiedliwość.
Przyjdzie sama,
nie przyspieszymy tego
ani tego nie opóźnimy.
Przyjdzie sama,
nieunikniona,
jak świt.


Jan Rybowicz

Franco Zarrazzo - 2008-10-17, 10:52

Jak to na akutalności niektóre rymy nigdy nie tracą. Ech...


Kasprowicz Jan

Rzadko na moich wargach

Rzadko na moich wargach -
Niech dziś to warga ma wyzna -
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.

Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.

Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.

Widziałem, jak do Jej kolan -
Wstręt dotąd serce me czuje -
Z pokłonem się cisną i radą
Najpospolitsi szuje.

Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą.

Sztandary i proporczyki,
Przemowy i procesyje,
Oto jest treść Majestatu,
Który w niewielu żyje.

Więc się nie dziwcie - ktoś może
Choć milczkiem słuszność mi przyzna -
Ze na mych wargach tak rzadko
Jawi się wyraz: Ojczyzna.

Lecz brat mój najbliższy i siostra,
W tak czarnych żałobach ninie,
Ci widzą, że chowam tę świętość
W najgłębszej serca głębinie.

Ta siostra najbliższa i brat ten,
Wybrani spomiędzy rzeszy,
Ci znają drogi, którymi
Moja Wybrana spieszy.

Krwawnikiem zarosłe ich brzegi,
Łopianem i podbiałami:
Śpieszę z Nią razem, topole
Ślą swe westchnienia za nami.

Przystajem na cichych mogiłach,
Słuchamy, azali z ich wnętrza
Taki się głos nie odezwie,
Jakaś nadzieja najświętsza.

Zboża się złocą dojrzało,
A tam już widzimy żniwiarzy,
Ta dłoń swą na czoło mi kładzie
I razem o sprzętach marzy.

A potom, podniósłszy głowę
Do dalszej wstając podróży,
Woła: "Miej radość w duszy,
Bo tylko radość nie nuży.

Podporą ci będzie i brzaskiem
Ta ziemia tak bujna, tak żyzna,
Nią ci Ja jestem na zawsze
Twa ukochana Ojczyzna".

Jakiś złośliwy złoczyńca
Pszeniczne podpala stogi,
U bram się wije niebieskich
W rozpaczy człowiek ubogi.

Jakaś mordercza zaraza
Z głodem zawiera przymierze,
Na przepełnionych cmentarzach
Krzyże się wznoszą świeże.

Jakoweś głuche tętenty
Wskroś przeszywają powietrze,
Kłębią się gęste chmurzyska,
Czyjaż to ręka je zetrze?

Jakaś olbrzymia rzeka
Wezbrała krwią i rozlewa
W krąg purpurowe swe nurty,
Zabiera domy i drzewa.

Jakoweś idą pomruki -
Drży niepoznana puszcza,
Dęby się groźne ozwały,
Cóż to za moc je poduszcza?

A nad tą dolą - niedolą
Poranna nieci się zorza,
Na pieśń mą, Ojczyzny pełną
Spływa promienność jej Boża.

W mej pieśni, bogatej czy biednej -
Przyzna mi ktoś lub nie przyzna -
Żyje, tak rzadka na wargach,
Moja najdroższa Ojczyzna.

A.Mason - 2008-10-17, 12:38

A co sobie bede zalowal, tez napisalem pare lat temu wiersz jako komentarz do aktualnych kiedys wydarzen :-D Niedawno odkrylem, ze wiersz pomimo ze stracil na aktualnosci nieco, to jego temat czasem powraca :-)

Horror o tym, jak kible zjadają świat
czyli fraszka na lustrację


Kibel tu, kibel tam.
W domu także kibel mam.
Boję się, że dnia pewnego,
Wyjdzie z niego coś strasznego.

Wyjdzie z mojej ubikacji,
Straszny pan z "Kanalizacji",
Po czym rzecze: "Do wakacji,
Pan obiektem jest lustracji…"

Franco Zarrazzo - 2008-12-16, 10:43

!!! Ostrzeżenie !!!


Uwaga! Pod poniższym linkiem znajduje się piosenka, w ktorej pojawiają się tak straszliwe słowa, jak "Dupa", "ch...", a nawet "Franco". Nie wiem, czy zgodnie z polskim prawem należy mieć ukończone 18 lat, aby odsłuchiwać linkowanego nagrania, nie mniej uprzedzam :P . Przy okazji uważam, że tekst jest pewną lekcją historii. Młodzież może się pokusić o wpisanie w google cytowanych bohaterów pieśni i wkleić co nieco poniżej ;) . Z chęcią poczytam.

Na marginesie - od kilku lat zastanawia mnie uniwersalność tego tekstu. Zresztą podobnie jak kilku innych ;) .

Oto link: http://pl.youtube.com/watch?v=PKh68MFd2Do

Link do nieco innej wersji i teledysku: http://pl.youtube.com/watch?v=v699phBmr_c

Strona zespołu: http://www.zr.art.pl/

Zespół powstal w mrocznych czasach Stanu Wojennego. Wygląda na to, że prapoczątkom towarzyszyła też spora ilość golgoty artystów - vide historia zespołu.

Nagrania zespołu zdarzało mi/nam się usłyszeć w Ambrozji, chociaż wyzej linkowanego chyba nie.

Nuta - 2008-12-16, 16:05

genialny tekst,od razu ta piosenke polubilam :D

i pozwolcie,je i ja cos wrzuce o podobnej tematyce-tez nawiazuje do ostrzezenia Franca,tyle ze naliczylam kilka,lecz bardziej agresywnych slow typu 'j**ne' czy 'wpi**dala'...i tematyka sie nawet niezle wpasuje do tematu... ;)

oto i ta piosenka,heheh...
http://pl.youtube.com/watch?v=qGdYtrT2XI4

Franco Zarrazzo - 2008-12-16, 18:48

Odsłuchane :) . Znaczy dość znany tekst, podobnie jak i wykonawca. Co prawda nieco inne intencje miałem, wklejając link do Zespołu Reprezentacyjnego, ale i tak dzięki za odzew. Póki co jeszcze wrócę do poprzednika. Też pojawia się kilka "perełek" ;) . "Perełki" przy okazji wpisują tekst w wątek o Potędze Słowa. Tekst mnie zastanowił o tyle, że warto by pownikać w autora: http://pl.wikipedia.org/wiki/Llu%C3%ADs_Llach . Autor uderzał swoją twórczością w niejakiego Franco. To się powinno podobać :P .

Link do utworu:

http://pl.youtube.com/watch?v=JF7PY8uZZr8

Bochen - 2008-12-21, 11:21

Tuwim przecież z tego zasłynął: np. Do prostego człowieka., który jest o dziwo nadal aktualny...

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
przylepiać zaczną obwieszczenia,
gdy "do ludności", "do żołnierzy"
na alarm czarny druk uderzy
i byle drab, i byle szczeniak
w odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
że trzeba iść i z armat walić,
mordować, grabić, truć i palić;
gdy zaczną na tysięczną modłę
ojczyznę szarpać deklinacją
i łudzić kolorowym godłem,
i judzić "historyczną racją"
o piędzi, chwale i rubieży,
o ojcach, dziadach i sztandarach,
o bohaterach i ofiarach;
gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
pobłogosławić twój karabin,
bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
że za ojczyznę - bić się trzeba;
kiedy rozścierwi się, rozchami
wrzask liter z pierwszych stron dzienników,
a stado dzikich bab - kwiatami
obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
mój bliźni z tej czy innej ziemi!
wiedz, że na trwogę biją w dzwony
króle z panami brzuchatemi;
wiedz, że to bujda, granda zwykła,
gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
że im gdzieś nafta z ziemi sikła
i obrodziła dolarami;
że im coś w bankach nie sztymuje,
że gdzieś zwęszyli kasy pełne
lub upatrzyły tłuste szuje
cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj, broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!

i jego wykonanie śpiewane przez zespół Akurat
http://www.wrzuta.pl/audi...stego_czlowieka

Franco Zarrazzo - 2008-12-21, 19:58

Tuwim jak ulał wpisuje się w dyskusje o tym, co polskie i co żydowskie. Mialem okazję skonsumować książkę o jego życiu i twórczości wydaną w serii "A to Polska właśnie", bodajże przez Wyd. Dolnośląskie. Polecam absolutnie wszystkim. Julek, z rodziny spolszczonych Żydów (pierwotnie Towim), zwolennik rządu Piłsudskiego, bliski przyjaciel i kompan bohatera przedwojennej Polski - Wieniawy. W późniejszym okresie odsuwa się od obozu sanacji, po wojnie jakby po stronie rządów prosowieckich. Za życia wyklęty przez Żydów za zdradę wiary, przez Polaków nigdy do końca nie zaakceptowany. Taka to nasza historia i dziedzictwo. Pamiętam polemiki z lat dwudziestych i trzydziestych, przy których dzisiejsze wypowiedzi, np o moherach, radiu na M czy też wypowiedzi Nowaka, to bajki dla dzieci.

Coś z Tuwima jeszcze ( i szukam jeszcze jednego wiersza o tym, co to znaczy Polska):

Matka

Jest na łódzkim cmentarzu,
Na cmentarzu żydowskim,
Grób polski mojej matki,
Mojej matki żydowskiej.

Grób mojej Matki Polki,
Mojej Matki Żydówki,
Znad Wisły ją przywiozłem
Nad brzeg fabrycznej Łódki.

Głaz mogiłę przywalił,
A na głazie pobladłym
Trochę liści wawrzynu,
Które z brzozy opadły.

A gdy wietrzyk słoneczny
Igra z nimi złociście,
W Polonię, w Komandorię
Układają się liście.

II
Zastrzelił ją faszysta,
Kiedy myślała o mnie,
Zastrzelił ją faszysta,
Kiedy tęskniła do mnie.

Nabił - zabił tęsknotę,
Znowu zaczął nabijać,
Żeby potem... - lecz potem
Nie było już co zabijać.

Przestrzelił świat matczyny:
Dwie pieszczotliwe zgłoski,
Trupa z okna wyrzucił
Na święty bruk otwocki.

Zapamiętaj, córeczko!
Przypomnij, późny wnuku!
Wypełniło się słowo:
"Ideał sięgnął bruku".

Zebrałem ją z pola chwały,
Oddałem ziemi-macierzy...
Lecz trup mojego imienia
Do dziś tam jeszcze leży.


Edit:

Modlitwa
(fragment poematu Kwiaty polskie)



Chmury nad nami rozpal w łunę,
Uderz nam w serca złotym dzwonem,
Otwórz nam Polskę, jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone.
Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych,
Jak z grzechów naszych, win przeklętych.
Nich będzie biedny, ale czysty
Nasz dom z cmentarza podźwignięty.
Ziemi, gdy z martwych się obudzi
I brzask wolności ją ozłoci,
Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
Mocnych w mądrości i dobroci.
Pysznych pokora nich uzbroi,
Pokornym gniewnej dumy przydaj,
Poucz nas, że pod słońcem Twoim
"Nie masz Greczyna ani Żyda".
Piorunem ruń, gdy w imię sławy
Pyszałek chwyci broń do ręki,
Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
Miał za rękojeść krzyż Twej męki.
Niech się wypełni dobra wola
Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
Przywróć nam chleb z polskiego pola,
Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
Lecz nade wszystko słowom naszym
Zmienionym chytrze przez krętaczy
Jedyność przywróć i prawdziwość:

Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość sprawiedliwość.

1940 - 1944

I komentarz do powyższego:

Skopiowane z: http://www.biblioteka.edu...m/modlitwa.html

Cytat:
Modlitwa

W czasie wojny, którą Tuwim spędził w Ameryce, po kraju krążył wiersz, późniejszy fragment poematu "Kwiaty polskie", któremu nadano tytuł "Modlitwa". Nie tylko w czasch wojny wzbudzał emocje, również i dziś wiele osób powołuje się na tekst tego wiersza. Poniżej znaleziona w internecie wypowiedź nieźle podnieconego aktywisty młodzieżowego SdRP na temat jednej z audycji Radia Maryja:

Nie wiem kto uczy ojców redemptorystów historii, tak samo jak nie wiem, kto uczył ich polskiej literatury. Sądzę jednak, że Tuwim przekręca się w grobie, gdy słyszy, jak ojciec Rydzyk po raz wtóry kończy swe lustracyjno - ojczyźniane medytacje zawołaniem z "Kwiatów polskich":
Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych
Jak z grzechów naszych, win przeklętych:
Niech będzie biedny, ale czysty
Nasz dom z cmentarza podźwignięty ...
I wiemy już wszystko. Tuwim - widząc oczyma duszy kraj zrabowany po komunistycznych czasach (jak mawiał premier Bielecki, komunizm zniszczył Polskę bardziej niż II wojna światowa) wzywa, prawie jak ZChN, by Polska była katolicka, choćbyśmy nawet mieli przymierać głodem i okopać się przed cywilizacją śmierci: Wspólnotą Europejską, NATO, UZE, MFW i innymi masońsko - żydowskimi organizacjami. W ramach korepetycji (do czego upoważnia mnie solidne wykształcenie i otarcie się o laury Olimpiady Literatury Polskiej ) polecam księdzu Rydzykowi kilka dalszych wersów tego poematu:
A kiedy lud na nogi stanie,
Niechaj podniesie pięść żylastą:
Daj pracującym we władanie
Plon pracy ich we wsi i miastach.
Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie,
By pieniądz w pieniądz nie porastał.
( ... )
Poucz nas, że pod słońcem Twoim
" Nie masz Greczyna ani Żyda "
( ... )
Niech więcej twego brzmi imienia
W uczynkach ludzi niż w ich pieśni.
Podaruję ojcowi Rydzykowi dalsze części poematu - te o rewolucji, gniewie robotników, czerwonym sztandarze, nowym narodzie stu narodów na wschodniej granicy Polski - poemat pisał w końcu Julian Tuwim - poeta rewolucyjnej Łodzi. Ojcze Rydzyku, polecam krótki kurs literatury i historii albo staranne sprawdzanie z czego i z kogo pochodzi cytat ! Nigdy nie jest za późno na nadrabianie braków w wykształceniu!

Przeczytajmy ten wiersz w całości i zobaczmy co takiego zawiera, że powołują się na niego tak odmienne siły polityczne:

MODLITWA
( Kwiaty Polskie I/II/VIII fr.)

My ludzie skromni, ludzie prości,
Żadni nadludzie ni olbrzymy,
Boga o inną moc prosimy,
O inną drogę do wielkości:

Chmury nad nami rozpal w łunę,
Uderz nam w serca złotym dzwonem,
Otwórz nam Polskę, jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone.
Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych
Jak z grzechów naszych, win przeklętych.
Niech będzie biedny, ale czysty
Nasz dom z cmentarza podźwignięty.
Ziemi, gdy z martwych się obudzi
I brzask wolności ją ozłoci,
Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
Mocnych w mądrości i dobroci.
A kiedy lud na nogi stanie,
Niechaj podniesie pięść żylastą:
Daj pracującym we władanie
Plon pracy ich we wsi i miastach,
Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie,
By pieniądz w pieniądz nie porastał.
Pysznych pokora niech uzbroi,
Pokornym gniewnej dumy przydaj,
Poucz nas, że pod słońcem Twoim
"Nie mas Greczyna ani Żyda".
Puszącym się, nadymającym
Strąć z głowy ich koronę głupią,
A warczącemu wielkorządcy
Na biurku postaw czaszkę trupią.
(. . . . . . . . . . .)
Piorunem ruń, gdy w imię sławy
Pyszałek chwyci broń do ręki,
Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
Miał za rękojeść krzyż Twej męki.
Niech się wypełni dobra wola
Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
Przywróć nam chleb z polskiego pola,
Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
Lecz nade wszystko - słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość.
Niech więcej Twego brzmi imienia
W uczynkach ludzi niż w ich pieśni,
Głupcom odejmij dar marzenia,
A sny szlachetnych ucieleśnij.
Spraw, byśmy błogosławić mogli
Pożar, co zniszczył nas dobytek,
Jeśli oczyszczającym ogniem
Będzie dla naszych dusz nadgnitych.
Każda niech Polska będzie wielka:
Synom jej ducha czy jej ciała
Daj wielkość serc, gdy będzie wielka,
I wielkość serc, gdy będzie małą.
Wtłoczonym między dzicz niemiecką
I nowy naród stu narodów -
Na wschód granicę daj sąsiedzką,
A wieczną przepaść od zachodu.
Dłonie Twe, z których krew się toczy,
Razem z gwoździami wyrwij z krzyża
I zakryj, zakryj nimi oczy,
Gdy się czas zemsty będzie zbliżał.
Przyzwól nam złamać Zakon Pański,
Gdy brnąć będziemy do Warszawy
Przez Tatry martwych ciał germańskich,
Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej.
...A gdy będziemy, w Nekropolu,
Przybliżać się do Twych przedmieści,
Klękniemy kwarantanną w polu,
Nadziei pełni i boleści:
Nadzieją - że nam przyjaciele
Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów,
Niosący w oczach przebaczenie
I łzy radości a nie wyrzut.
Boleści - że nam nie pomogą
Te łzy ni łaska, ni witanie...
MILCZĄCE między nami stanie
Zjawą złowrogą.


Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że w wielu miejscach tekst ten zupełnie się zdezaktualizował. Historia wcale nie rozpędziła bankierstwa, wręcz przeciwnie, banki mają się doskonale i pieniądz porasta tam pieniądzem. Wielkorządcy, zarówno w czasach socjalizmu jak i teraz, ozdabiają sobie gabinety rozmaicie, nie ma w nich jednak złowrogich trupich czaszek. Prywatyzacja likwiduje pozory własności publicznej, więc lud nie podniesie żadnej pięści, a już tym bardziej żylastej. Stosunek do Niemców i Sowietów, również został zweryfikowany przez historię negatywnie. Pomijając krwawy motyw zemsty na agresorze niemieckim (przy jednoczesnym otwarciu na agresora sowieckiego), propozycje Juliana Tuwima są czystą utopią. (Ktoś, kiedyś dowodził, że próby wprowadzania utopii pogarszają jedynie sytuację).

A jednak żal, kiedy poeta pisze:

Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość.

Żal, że nasza cywilizacja, państwo, społeczeństwo czy nawet najbliższe otoczenie nigdy nam tego nie zagwarantują.

Marcim B. - 2008-12-21, 21:56

Franco Zarrazzo napisał/a:
Żal, że nasza cywilizacja, państwo, społeczeństwo czy nawet najbliższe otoczenie nigdy nam tego nie zagwarantują.

Nigdy nie mów nigdy...
Lubię Tuwima i ... no właśnie - kto to?
Mistrzyni życia, Historio,
zachciewa ci się psich figlów:
zza kraty podgląda Orion,
jak siedzimy razem na kiblu.

Opowiadasz mi stare kawały
i uśmiechasz się, na wpół drwiąca,
i tak kiblujemy pomału -
ty od wieków, ja od miesiąca.

O Nieśmiertelna, skądże
ta skłonność do paradoksów,
i powiedz mi - czy to mądrze
całemu światu krew popsuć?

Bo skoro na całym świecie,
jak nie wojna, to stan wojenny -
Historio, powiedz mi przecie:
po diabła tu kiblujemy?

Rewolucyjny poeta
ma zginąć w tym mamrze sowieckim?!
Historio, przecież to nietakt,
ktoś z nas po prostu jest dzieckiem!

Więc wstydź się, sędziwa damo,
i wypuść z Zamarstynowa...
(Na kryminał zaraz za bramą
zasłużymy sobie od nowa).

To też tak a propos protoplastów :wink:

A to na podsumowanie innego tematu-

Żydom polskim


Pamięci Szmula Zygielbojma

Z polskich miast i miasteczek nie słychać krzyków rozpaczy,
padli, jak hufiec bojowy, warszawscy obrońcy getta...
Słowa me we krwi nurzam, a serce w ogromnym płaczu,
dla was, o Żydzi polscy, polski tułaczy poeta.

Nie ludzie, lecz psy okrwawione, i nie żołnierze, lecz kaci
przyszli, by śmiercią porazić was, wasze dzieci i żony:
gazem w komorach wydusić, wapnem w wagonach wytracić
i szydzić z umierających, bezbronnych i przerażonych.

Lecz wyście podnieśli kamień, by cisnąć nim kanoniera,
który nastawiał działo, by dom wasz zburzyć do szczętu...
Synowie Machabeuszów! i wy potraficie umierać,
podjąć bez cienia nadziei walkę, we Wrześniu zaczętą.

Oto, co trzeba wyryć, jak w głazie, w polskiej pamięci:
wspólny dom nam zburzono i krew przelana nas brata,
łączy nas mur egzekucyj, łączy nas Dachau, Oświęcim,
każdy grób bezimienny i każda więzienna krata.

Wspólne zaświeci nam niebo ponad zburzoną Warszawą,
gdy zakończymy zwycięstwem krwawy nasz trud wieloletni:
każdy człowiek otrzyma wolność, kęs chleba i prawo
i jedna powstanie rasa, najwyższa: ludzie szlachetni.

Franco Zarrazzo - 2008-12-21, 23:39

Broniewski. Oczywiście skorzystałem z google. W zasadzie na zakonczenie roku Herberta, skoro nasz lokalny Ojciec Redaktor się nie kwapi, warto coś i Mistrza Mistrzów w temacie wrzucić.



Pan Cogito szuka rady


Tyle książek słowników
opasłe encyklopedie
ale nie ma kto poradzić

zbadano słońce
księżyc gwiazdy
zgubiono mnie

moja dusza
odmawia pociechy
wiedzy



wędruje tedy nocą
po drogach ojców

i oto
miasteczko Bracław
wśród czarnych słoneczników

to miejsce które opuściliśmy
to miejsce które krzyczy
jest szabas
jak zawsze w szabas
ukazuje się Nowe Niebo


szukam ciebie rabi

nie ma go tutaj
mówią chasydzi
jest w świecie szeolu
miał piękną śmierć
mówią chasydzi
bardzo piękna
tak jakby przyszedł
z jednego kata
do drugiego kąta
cały czarny
w ręku miał
Torę płonącą

szukam cię rabi

za którym firmamentem
ukryłeś mądre ucho



boli mnie serce rabi
mam kłopoty

może by mi poradził
rabi Nachman
ale jak mam go znaleźć
wśród tylu popiołów


==========================================================

Od Franka - nie potrafię przenieść tego wiersza we właściwym układzie wersów, spacji i akapitów.

[ Dodano: 2009-01-23, 08:17 ]
Hmm - dziadku Smooth - akurat poprzedni układ akapitów i spacji był bliższy temu, co chciał chyba uzyskać Autor - przesunięcie /wcięcie/ części wersów odsyło czytelnika w inny wymiar nie tylko słowami, ale i poprzez operowanie światłem w tekście... :/ .

A.Mason - 2009-07-26, 00:19

Poszukujac i przekopujac swoje stare pomysly na opowiadania znalazlem przy okazji swoj komentarz do owczesnej rzeczywistosci... chyba ;-)

EXODUS WG ŚW. MASONA
z pozdrowieniami dla Idaho


Bóg powołał anioły,
Szatan się zbuntował...

Bóg stworzył Adama,
następnie... kobietę,
tylko dla towarzystwa.

Zostawił ich w Raju,
Szatan inwigilował.

Kobieta obmierzła,
Adam znudzony,
a Szatan był sprytny.

W końcu ile można
rozmawiać o niczym?

Usiadł raz sobie Adam
pod drzewem - jabłonią,
Szatan zaczął manić...

Wnet pojawiła się Ewa,
powabna, piękna, naga.

Cóż im pozostało?
Nic...
Seks.

Wszystko co dobre,
szybko się kończy.

Przyłapała ich kobieta,
syknęła zeźlona,
I pośpieszyła do Pana.

Bóg się zdenerwował,
że mu przeszkodzono.

Przegnał wszystkich:
Adama i Ewę-Szatana,
i kobietę-węża...

Tak to naprawdę było
z wygnaniem z raju.

A w starych księgach
wszystko doszczętnie
przeinaczono.

Utożsamiając kobietę
z Ewą, Szatana z wężem.

I do dziś tak zostało,
że wąż wkurzony,
jadem na wszystkich...

A kobieta-szatańska jest
przyczyną wszelkiego zła.

Mężczyzna musi cierpieć...



1 listopada, 2004 r.

Franco Zarrazzo - 2009-07-26, 07:23

A to takie jakby ponadczasowe ;) . Chybaś zatęsknił za mową ojczystą :P .
Franco Zarrazzo - 2009-08-11, 09:56

Plezantrop:

Ruszcie dupy, na Pana!

komu mielą boże młyny?
kto sprzedaje biednym błoto?
wypasione skurwysyny
wczoraj byli wszak hołotą!

na blanki, na mury, na wieże!
w dłonie miecze, warzcie ogień, topcie ołów!
nie ustrzeże Ten, co strzeże
jeśli nie zrobicie nic...
jeno znów przybędzie dołów
pełnych waszych martwych lic

a oni tam, na salonach
kontredanse, walczyki, dwa pass...
żadne larum nie zawisło w dzwonach
nie będzie nas, nie będzie was
taki czas!

Franco Zarrazzo - 2010-02-02, 20:32

Poniższy czterowiersz przywiozłem onegdaj z wojaży po fantastycznej Polsce. O ile mnie pamięć nie zwodzi, z jakiegoś Stalconu w Olsztynie w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Myślę, że jak nic pasuje do pewnych dramatycznych wydarzeń, jakie rozegrały się niedawno tu i tam:

Gdy do Twych drzwi zapuka wróg
Ty weź siekierę, pilnik i strug
I oddaj to wszystko wrogowi*
Niechaj sam se trumnę zrobi!


*Autor jest bliżej nieznany, czterowers powstał w porannych oparach dogasających dyskusji o fantastyce i nie tylko (z wyraźną tendencją na "nie tylko"), nie mniej jako Odświeżacz z radością przyjmę propozycje zamiennika celownika "wrogowi". Najchętniej czteroliterowego zamiennika. :) .

Jednocześnie koszącym lotem uskrzydlonego rumaka nad dymiącym fałszem pewnym znanym portalem internetowym, informuję, że Rada Najwyższa Ocalenia Honoru postanowiła ustanowić specjalny order za rany na polu bitwy (w żargonie Ruchu Oporu zwane BA-na-NA-MI) i nadać mu tytuł "Order Purpurowego Serca". Jako, że wróg nie śpi i swe oślizłe macki ku ludziom honoru wyciąga, ceremonia wręczenia pierwszych Purpurowych Serc zostanie zorganizowana znienacka i półpełnej konspiracji.

Użytkowników odznaczonych Purpurowym Sercem z pewnością rozpoznacie :) :P .


Temat założyłem ja, więc myślę, że chyba ja najbardziej wiem, co tu w nim jest związane z tematem :P .

Franco Zarrazzo - 2010-04-11, 10:20

TESTAMENT MÓJ
Juliusz Słowacki


Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -
A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni - ani dla imienia; -
Imię moje tak przeszło jako błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył - siedziałem na maszcie,
A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę...

Ale kiedyś - o smętnych losach zadumany
Mojej biednej ojczyzny - przyzna, kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
I biedne moje serce spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą -
Tak się matkom wypłaca świat - gdy proch odniesie...

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biedę;
Jeżeli będę duchem - to się im pokaże,
Jeśli mię Bóg uwolni od męki - nie przyjdę...

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba - na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...

Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
I zgodziłem się mieć tu - niepłakaną trumnę.

Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi
Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami napełnionej łodzi,
I tak cicho odlecieć - jak duch, gdy odlata?

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mnie żywemu na nic... tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.

chmurkolistna - 2010-04-11, 14:19

W związku z tragedią w Smoleńsku nasuwa się wiersz Przybosia...


Julian Przyboś

Napis II

Zamówiłem na ziemi stos dla siebie u słońca.
Mowo, niesłowną jasność
ocal.

Franco Zarrazzo - 2010-04-11, 20:04

Po raz kolejny dziś padły słowa księdza Jana Twardowskiego. Tym razem podczas uroczystej mszy świętej w kościele p.w. Świętego Mikołaja. Śpieszmy się kochać ludzi... w ponadczasowej aranżacji (raczej mało znanej) zespołu Gościniec:

http://www.youtube.com/watch?v=biEZOu2-xV8

P.S. Chmurkolistna - pamiętam komu zawdzięczam spotkanie z twórczością Gościnca...

chmurkolistna - 2010-04-11, 20:28

Franco Zarrazzo napisał/a:
P.S. Chmurkolistna - pamiętam komu zawdzięczam spotkanie z twórczością Gościnca...

Tak coś ten tego nie wiem, chyba nie pamiętam. Mam tyle poezji śpiewanej w swojej płytotece, tyle mało znanych zespołów, że już nie pamiętam kto co zaczął i skąd się wzieło.

Natomiast wiersz który zacytowałam pochodzi ze zgoła innego źródła niż zasoby poezji śpiewanej.

Do obecnej sytuacji pasuje też poezja Władysława Sebyły, poety który nota bene został zamordowany przez NKWD strzałem w tył głowy w Charkowie...W swojej twórczości przewidział mord katyński...poszukam czegoś odpowiedniego.

Franco Zarrazzo - 2010-04-13, 17:09

chmurkolistna napisał/a:
W swojej twórczości przewidział mord katyński...poszukam czegoś odpowiedniego.
Czekając...

Nie wiem, ale mi od kilku dni gra Kaczmarski i Gintrowski. Niby temat nie ten, ale niektóre wersy... sami posłuchajcie:


Cytat:
Pamięć moją ożywia żałoba,
Lecz - nie płaczka rozpaczą podniosła,
Tylko wściekły ten wstyd,
Co się szwenda po grobach,
Które lepka pleśń legend porosła.


Cytat:
Śpijcie spokojnie ojcowie i matki
Naszego "ja" - co tak dziś niewyraźne.
Już poza wami żywotów przypadki
I wybór między zbawieniem, a kaźnią.
Was nic już więcej obchodzić nie musi
Dotknięci życiem - snujcie śmierci smutek.
To nam spuściznę dziwną czas wykrztusił,
Niewymienialną na żadną walutę.


Cytat:
Śpijcie spokojnie - skrytym zdradom wierni,
Za bezcen strachu swej pychy kupieni,
Karni dzierżawcy cmentarnej guberni,
Hetmańskich buław, biskupich pierścieni.
Nikt wam już dzisiaj nie pohańbi mogił;
Sąd ostateczny odległy, niepewny,
Nieprzeliczone zapomnienia drogi,
Bóg dobrotliwy, człowiek - krótko gniewny.


Więcej: http://www.youtube.com/watch?v=FHTpqjh4NPU

Franco Zarrazzo - 2010-04-13, 18:32

A teraz mnie zatkało. Wiedziałem, że Kukiz patriotą jest, ale... Matulę zatkało też. Kazała powtórzyć:

http://www.youtube.com/wa...zak&feature=fvw

Z bardziej znanych rzeczy:

http://www.zayazd.pl/katyn_1940_ostatni_list.php
inne video:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Kaczmarski raz jeszcze:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

chmurkolistna - 2010-04-13, 23:05

Franco Zarrazzo napisał/a:
od kilku dni gra Kaczmarski i Gintrowski

Sprawa indywidualna - mój mp3 z premedytacją zostawiam w domu, dla mnie najwymowniejsza jest cisza...

Franco Zarrazzo napisał/a:
Czekając...

Czekając proponuję Karpowicza...Niestety nie mam w swoich podręcznych materiałach ani na półce tych utworów Sebyły, o które mi chodzi (zatem jeszcze chwilę zajmie mi dotarcie do tekstów). Karpowicz też porusza...

Tymoteusz Karpowicz

żurawie ciszy

w zamku na ciszę
tkwi klucz mowy którym
język znaczenie przekręca
kto zamknięty kto otworzy
w pustelniczej wieży ojczyzny
chce jeszcze krzyczeć
z neokatyńską kłódką na wargach
żywiącą się gipsem odlanym
z żywych niegdyś ust

z pogubionych guzików
żołnierskich mundurów
i okrwawionej sutanny
księdza piotra który
do ostatniego widzenia
wąskich źrenic katów wierzył
w magiczne imię czterdzieści i cztery
już przemienione w pięć milionów łotrów
nowy norwid w przytułku paryskim
przeniesionym nad wisłę
układa dwurzędowe milczenie
szpaler wieczności
który nie ma chwili

lecz skądkolwiek ciągną żurawie ciszy
nowy adam podnosi głowę i słucha
jak ich skrzydła wąską brzytwą losu
przecinają niebo
które według SŁOWA
jest błękitnymi ustami Boga
i dłoń podstawia – sprawdza
czy kapie z nich krew

A.Mason - 2010-04-16, 13:12

Janusz Grzywacz
„Medale”

tekst piosenki z płyty „Młynek Kawowy”,
przepisywany przeze mnie ze słuchu, więc możliwe, że z błedami.


Na mojej piersi wiszą medale,
Za co tam wiszą, nikt nie wie wcale,
Ale...
Opowiem za co tam wiszą.

Słysząc to zdziwi się co poniektóry,
Bowiem medale te są z tektury,
Lecz to nie ważne jest za co,
Bom zdobył je ciężką pracą.

Oto historia godna pochwały,
w której spociłem się prawie cały:

- Raz się zachwiała wieża ratusza,
Chociaż nikt jej nie ruszał.
I upadła by na głowę Jadzi,
Bo ją pod wieżą ktoś posadził.

- Alem ja złapał tę wieżę w locie,
I powstrzymałem ją w czoła pocie.
Trwało to chyba dni ze sto dwadzieścia,
Aż przyjechali ludzie z przedmieścia...

Stałem jak święty i jak zaklęty,
Aż zbudowali jej fundamenty.
Ale że wieży ogromne mury,
były zrobione tylko z tektury,

Więc,
Więc się nie zdziwi nikt tutaj wcale,
Że tekturowe noszę medale.

Na mojej piersi wiszą medale,
Za co tam wiszą,
Już wiecie doskonale.

chmurkolistna - 2010-04-17, 19:06

Komentarz do rzeczywistości - znalazłam się dziś w okolicach mojego kościoła parafialnego i oto patrzę a tam ślub...jakież było moje zdziwienie aby nie powiedzieć wzburzenie. Prezydent w trumnie leży, osobistości państwowe, żałoba narodowa a tu ślub. Nie wiem jak ci ludzie będą mogli bawić się, hulać dziś wieczorem, wnioskuję tak po stojącym autokarze dla gości. Fakt braku terminów ślubnych nie jest w tym momencie argumentem - są wartości ważne i ważniejsze. Do czego jednak zmierzam? Ano do wiersza, który nasunął mi się w tym momencie, z związku z ujrzaną sytuacją. To wiersz Różewicza "Nic w płaszczu Prospera", (najbardziej jego ostatni fragment):

Tadeusz Różewicz

Nic w płaszczu Prospera

Kaliban niewolnik
nauczony ludzkiej mowy
czeka

z pyskiem w gnoju
z nogami w raju
obwąchuje człowieka
czeka

nic nadchodzi
nic w czarodziejskim płaszczu
Prospera
nic z ulic i ust
z ambon i wież
nic z głośników
mówi do niczego
o niczym

nic płodzi nic
nic wychowuje nic
nic czeka na nic
nic grozi
nic skazuje
nic ułaskawia

HS-R - 2010-04-17, 20:53

Nie no to już przesada. Ludzie zaplanowali ślub pewnie z rok temu a nagle mają go odwołać bo coś tam. Kurczę szlag mnie już trafia z tą żałobą. A co to ich bliscy zmarli? Rozumiem, że głowa państwa itp itd, ale za głowę państwa równie mogą pomodlić się razem na weselu, uczcić tragedię minutą ciszy, a nawet każdy sam na swój sposób.

Jeszcze trochę mnie zlinczują bo tańczyłam dziś z synkiem, oraz za to, że śpiewałam mu piosenki na dobranoc.
Masakra, gdzie ja żyję???




Jako, że to :offtopic: sam wygaśnie.

yasiu - 2010-04-17, 21:15

Nie wygaśnie ;) Niech zostanie bo jest świetnie ujęty. Kiedyś znajoma miała ślub, planowali i załatwiali wszystko przez półtora roku. Jej matka w międzyczasie zachorowała i to bardzo poważnie. Wiedziała, że już niestety nie dożyje ślubu córki ale powiedziała jedno. Jak umrę nie odwołuj ślubu bo zrobisz mi przykrość. Pobierzcie się. Niestety umarła przed ślubem, były długie rozmowy czy nie odwołać ślubu. Ojciec znajomej podjął jednak decyzję, że ma się stać wola matki i ślub się odbył. Były tańce i wesoła atmosfera. Podczas ślubu pojechali na grób matki położyć kwiaty i zapalić znicze.

Myślę, że Prezydent nie chciałby aby wszyscy odwołali swoje śluby właśnie z jego powodu. Można odmówić sobie dyskoteki czy imprezy u znajomych, ślub jest niestety planowany bardzo długo i pochłania olbrzymie fundusze. Czekała byś kolejny rok na wolne terminy?

chmurkolistna - 2010-04-17, 21:48

yasiu napisał/a:
Czekała byś kolejny rok na wolne terminy?

Skoro pytasz to odpowiem: Tak, zdecydowanie tak. Jak już pisałam brak terminów nie jest dla mnie argumentem, a powód nie jest czymś tam...

A.Mason - 2010-04-17, 21:50

Mialem, odpowiedziec tutaj na post Chmurkolistnej, i m.in. zacytowac tutaj pewien wiersz Galczynskiego, ale byloby to na dzialanie granicy bardzo bolesnego byc moze dla niektorych absurdu. Jesli ktos chce, niech uderza na priva, dam linka do tekstu.
HS-R - 2010-04-18, 19:24

chmurkolistna napisał/a:
yasiu napisał/a:
Czekała byś kolejny rok na wolne terminy?

Skoro pytasz to odpowiem: Tak, zdecydowanie tak. Jak już pisałam brak terminów nie jest dla mnie argumentem, a powód nie jest czymś tam...


Teraz tak piszesz, bo nie jesteś w takiej sytuacji. No chyba, że śpisz na kasie. Ja np nie byłabym w stanie wywalić 20 tys zł ponownie tylko dlatego, że był pogrzeb prezydenta.

Mój komentarz na temat:

(Po co tyle świec nade mną, tyle twarzy?)
Leśmian Bolesław


Po co tyle świec nade mną, tyle twarzy?

Ciału memu nic już złego się nie zdarzy.



Wszyscy stoją, a ja jeden tylko leżę -

Żal nieszczery, a umierać trzeba szczerze.



Lezę właśnie, zapatrzony w wieńcow liście,

Uroczyście - wiekuiście - osobiście.



Śmierć, co ścichła, znów zaczyna w głowie szumieć,

Lecz rozumiem, że nie trzeba nic rozumieć...



Tak mi ciężko zaznajamiać się z mogiłą,

Tak się nie chce być czymś innym, niż się było!

chmurkolistna - 2010-04-19, 21:26

HS-R napisał/a:
wywalić 20 tys zł

Po co aż tyle? Strata kasy. Taką kwotę lepiej mądrze zainwestować niż przehulać. Potencjalnie, jak dla mnie, lepsze jest kilkugodzinne skromne przyjęcie weselne tylko dla rodziny. Ślub jest przeżyciem wewnętrznym, a nie okazją dla wszystkich głównie do schlania się.

Tak zupełnie przy okazji - dziś w Pytaniu na śniadanie TVP2 (jak nigdy rano nie włączam tv tym razem coś mnie tknęło) mówiono o konkretnych przykładach odwoływania ślubów podjętych z inicjatywy państwa młodych podczas żałoby narodowej.

Grzech - 2010-04-20, 06:16

Wrażenie jest takie - w naszym kraju istnieje swoista presja społeczna w takich chwilach, jak niedawna żałoba narodowa. Presja owa polega na tym, iż ktoś, kto np. zdecydował się na organizowanie ślubu i wesela w czasie trwania żałoby, jest chętnie krytykowany przez jakąś część społeczności. Jawi się to tak, że ta krytyka jest bardzo głośna, gdyż ci, którzy krytykują krzyczą, a ci, którzy popierają, nie mówią nic. Powstaje wówczas mylne wrażenie, iż całe społeczeństwo krytykuje jednostkę.
My w Polsce jesteśmy tak nauczeni przez dominująca pozycję jednego z kościołów, że nawet najbardziej nam bliska osoba, sąsiad, szczególnie w warunkach wiejskich i małomiasteczkowych, skrytykuje nas głośno w taki sposób, by ta krytyka dotarła do proboszcza, bo ten przecież pochwali. W szczególności w takich, ale nie tylko, małych społecznościach istnieje fałszywe i bardzo społecznie szkodliwe pojęcie wspólnoty, często oparte na założeniu, że skoro istnieje w Polsce wspólnota religijna, muszę do niej należeć, bo innej nie ma. Tak wspólnota, a rzymskokatolicka szczególnie chętnie, wyrzuca na margines jednostki, któe podporządkować się totalitarnej władzy kleru nie chce. Na szczęście takich jednostek jest coraz więcej, lub informacje o apostazjach, krytyce kleru także dzięki internetowi, łatwiej przedostają się do przestrzeni publicznej.
Spójrzcie, czego dowiadujemy się na temat pedofilskich przestępstw z udziałem księży rzymskokatolickich, spójrzcie, w jaki sposób kościół się broni - miast podkulić ogon, atakuje ofiary!!
Tacy to szefowie rzeczonej wcześniej wspólnoty są... A fałszywa presja społeczna istnieje i ktoś, kto podczas ostatniej żałoby bawił się na weselu, jest przykładem najgorszym z najgorszych...

jadore - 2010-04-20, 06:25

Grzech napisał/a:
Presja owa polega na tym, iż ktoś, kto np. zdecydował się na organizowanie ślubu i wesela
przepraszam Grzech, ale chyba błędnie napisałeś, że ktoś się zdecydował akurat w tym czasie zorganizować ślub i wesele, bo taką uroczystość organizuje się i planuje dużo dużo wcześniej :)

Poza tym - ja również nie odwołałabym wesela, ani ślubu - zwłaszcza, że w tym wypadku w środku tygodnia przedłużono żałobę - co początkowo w planach nie było. To nie tylko koszty - nieważne ile by to było - 5, 10,15 20 czy więcej tysięcy złotych, ale co ważniejsze goście - ludzie z różnych zakątków kraju zapewne, urlopy, koszty dojazdu.
Ewentualnie mogłabym zrezygnować z poprawin.

Grzech - 2010-04-20, 09:04

do jadore - masz rację, przez mą semantyczną nieostrożność można tak me zdanie zrozumieć - przepraszam. Dziękuję za zauważenie. Natomiast, mimo tego, iż uznaję swój, po prawdzie niewielki, ale jednak nie pozostanę Ci dłużny i tez udzielę porady - wnoszę, byś bardziej wierzyła w człowieka. Niepodobna mi sądzić, iż uznajesz, iż inny homo sapiens nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż ślub przygotiwuje się wiele miesiecy.
HS-R - 2010-04-20, 18:18

I ja też sądzę jak Jadziulka. U mnie poszło tyle kasy (wesele sponsorowali mi rodzice) ponieważ chcieliśmy aby cała rodzina zjechała się przynajmniej raz na kilka lat. I tak też było. Gości było dużo więc i trochę kasy poszło. Nie żałuję. Nie odwołałabym ślubu z powodu (dla mnie błahego) powodu jak śmierć nieznanej mi osobiście tak naprawdę osoby. Tak jak Jadzia napisała. Goście są z różnych części Polski, nawet z poza kraju. I jak się dowiem w czwartek, że żałobę przedłużają to jak mam powiedzieć rodzince, która już jest w samolocie, że wesela nie będzie?
Sory, ale widocznie taka ze mnie patriotka hehe... ale trudno się mówi.
Trochę to też jest tak, że odnoszę tą sytuację chyba osobiście. Państwo mi nie pomaga w niczym praktycznie (osoby, które mnie znają wiedzą o co i kogo mi chodzi). Więc ja też nie mam zamiaru wielce utrzymywać żałobę. Sorki, ale coś za coś. Nie mówię też tu o jakiejś szczególnej pomocy, finansowania, ale o zwykłych prostych czynnościach, nawet właściwym informowaniu co mi przysługuje a co nie, gdzie mam się udać, co tam załatwię.


Myślę, że mój post i kilka powyżej powinno się jakoś wyłączyć z tematu, bo już za dużo odbiegliśmy od głównego tematu.

Franco Zarrazzo - 2010-04-20, 18:32

No to się wtrącę. Jako Ojciec-Założyciel nie mam nic przeciwko, zwłaszcza że HS-R pięknie wkomponowała w całość wiersz Leśmiana. Jeśli będziecie częściej dobierali do swoich argumentów jakieś tworzywo rymem kute, będę jeszcze bardziej ukontentowany.

Wtrącę się też w kwestii ślubu. Jakiś czas temu, kilka lat wstecz, zmarł Jan Paweł II. Było to w piątek. W sobotę, dnia następnego, w Relaksie było wesele. Nie było żadnego łupu cupu i etc. Więc jednak można uszanować coś tam.

Jak znam Chmurkolistną i jej najbliższych (tych drugich bardziej z opowieści), to gwarantuję, że akurat ona by tak zrobiła - odwołała.

Ja osobiście nie mam nic przeciwko samemu ślubowi, ale gdy uroczystości weselne psują komuś celebrowanie żałoby, to coś nie jest tak. Zresztą nawet na poziomie zwykłego poszanowania konstytucji i prawa do wypoczynku czy ciszy nocnej.

Jestem BARDZO ZA TYM, aby Domy Weselne wynieść z okolicy domów mieszkalnych. Ustanawiając jakiś zapis prawny czy co tam. Bo "moje" wesele wcale nie musi oznaczać weselności dla sąsiadów. Czasy się zmieniły. Kiedyś ślub jakiejś pary był świętem całej społeczności lokalnej (być może są jeszcze wioski, gdzie owo zachowanie przetrwało), Dziś niestety już nie.

O jakiś wierszyk na okoliczność powyższej wypowiedzi poproszę Chmurkolistną.

Serdelki, narodzie :)

A.Mason - 2010-04-20, 21:16

chmurkolistna napisał/a:
jakież było moje zdziwienie aby nie powiedzieć wzburzenie. Prezydent w trumnie leży, osobistości państwowe, żałoba narodowa a tu ślub.

Ekhm, wyjde na cynika, ale prezydent w trumnie bedzie pewnie lezal do konca Twojego zycia, a nawet jeszcze dluzej...

Franco Zarrazzo napisał/a:
ale gdy uroczystości weselne psują komuś celebrowanie żałoby, to coś nie jest tak.

Co to znaczy psuly celebrowanie zaloby? Rozumiem z tego, ze sam fakt, ze ktos gdzies moze sie bawic, uniemozliwia celebrowanie zaloby?

No i w temacie:

Jan Brzechwa
KULTURALNE OBYCZAJE

Polska jest dzisiaj krajem, który
Mógłby stanowić wzór kultury.
Ale kultury nam nie staje,
By złe wytępić obyczaje.

Dość, proszę państwa! Czas to zmienić,
Czas chamstwo wymieść i wyplenić,
Niech służy nam ta myśl przewodnia
Nie tylko w święta, ale co dnia.

Niech wie, kto rzecz tę ma w zwyczaju,
Że w kulturalnym żyje kraju,
I niech zasady mądre strzegą
Kultury życia codziennego.

Gdy ktoś obszczekać chce człowieka -
Niech kulturalnie go obszczeka.
Gdy ktoś przechodnia po łbie walnie -
Niech to uczyni kulturalnie.

Kto w knajpie wstaje od stolika,
Niech słów na "d" i "k" unika,
I choćby upił się jak świnia,
Niech do kultury się przyczynia.

Bądż jak Petroniusz, jak Arbiter
Elegantiarum. Czterech liter
Nie pisz na murach i na ścianach -
Lepszy do tego jest Almanach.

Jeśli wypuścić chcesz wiązankę,
Opuść o cudzej mamie wzmiankę;
Jeśli załatwisz się pod płotem,
Bądź kulturalny wpierw i potem.

Wszyscy więc państwo się nauczcie,
Jak w domu, w mieście czy na uczcie
Przestrzegać dobrych form należy,
I bądźcie wzorem dla młodzieży.

chmurkolistna - 2010-04-20, 23:59

Franco Zarrazzo napisał/a:
O jakiś wierszyk na okoliczność powyższej wypowiedzi poproszę Chmurkolistną.

Znów się nie wyśpię i rano będę wyglądać jak zoombie ale cóż, niech juz będzie, wypowiem się na zadany temat... Trochę bardziej metaforycznie i zawile, jak to tylko Klasyk potrafi:


Pan Cogito na zadany temat:

1

Pan Cogito
szczycił się w młodości
niebywałym bogactwem
przyjaciół

jedni za górami
zamożni w talenty i dobra
inni
jak najwierniejszy Władysław
biedni jak mysz kościelna

ale wszyscy
co się zowie
przyjaciele

wspólne gusta
ideały
bliźniacze charaktery
i wówczas
w zamierzchłych czasach
szczęśliwej krwawej młodości
Pan Cogito
miał prawo sądzić
że list z czarną obwódką
donoszący o jego zgonie
dotknie ich
do żywego

przyjadą
z rożnych stron
staromodni jak z kalendarza
ubrani
w sztywny smutek

pójdą
z nim
ścieżką
wysypaną kamykami
pośród
cyprysów
bukszpanów
sosen

i rzucą na pryzmę
mokrego piasku
wiązankę kwiatów

2

z nieubłaganym
biegiem lat
liczba przyjaciół
topniała

odchodzili
parami
grupowo
pojedynczo

jedni bledli jak opłatek
tracili ziemskie wymiary
i gwałtownie
lub wolno
emigrowali
w błękity

inni
wybrali mapy
szybkiej nawigacji
wybrali bezpieczne porty
i odtąd
Pan Cogito
stracił ich
z pola widzenia

Pan Cogito
nie wini za to nikogo

zrozumiał ze tak być musi
naturalna kolej rzeczy

(od siebie mogłby dodać
ze zanik trwałych uczuć
surowa historia
konieczność jasnych wyborów
decydowały
o rozwodach przyjaźni)

Pan Cogito
nie sarka
nie narzeka
nie wini nikogo

zrobiło się trochę
pustawo

Ale za to jaśniej

3

Pan Cogito
pogodził się łatwo
z odejściem wielu przyjaciół

jakby to było
naturalne prawo
obumierania

zostało jeszcze kilkoro
sprawdzonych przez ogień i wodę

z tymi którzy odeszli
na zawsze
poza mury Cesarstwa Empirii
utrzymuje stosunki żywe
i niezmiennie dobre

stoją za jego plecami
obserwują go bacznie
bezwzględni ale życzliwi

gdyby ich zabrakło
Pan Cogito
spadłby
na dno
opuszczenia

stanowią jakby tło
i z tego żywego tła
Pan Cogito
wysuwa się o pół kroku
nie więcej niż pół kroku

w religii jest na to termin
obcowanie świętych

Pan Cogito
daleki od świętości
dotrzymuje kroku
nieruchomym
a oni są jak chór

na tle tego chóru
Pan Cogito
nuci
swoją arię
pożegnalną

Franco Zarrazzo - 2010-04-21, 02:48

Dzięki Chmurka :) . Chyba all clear.

I na specjalne życzenie (z przesłaniem):


„Twierdza Wolności II”
Z cyklu „Raport z oblężonego parku”



Jakkolwiek pozycje
Upatrzone były z góry
I okopy solidnie
Pod bukami rozciągnięte

Cios przyszedł nagle
Zdrajca jak zwykle
Był blisko.
Ukryty głęboko w zakamarku serca.

Wycofałem się naprędce,
Świeżą tocząc juchę.

Siedząc na skraju ławki
Rozgryzam orzech gorzkiej chwili
Znów jestem Cezarem
„Et tu, Brute fili....”

4 czerwca 2006


W kręgu Przyjaciół II
/niewątpliwie inspirowane Rybowiczem w aranżacji Myszkowskiego, któremu to też wielkie i dozgonne dzięki za ekshumację jego twórczości/

A więc mówisz,
Że miałeś ochotę
:censored2: wieczór spędzić w moim towarzystwie.
Ale ja byłem na koncercie...

A więc pytasz,
Czy mam papiery na
Parkowanie na miejscu
Dla inwalidów...

Więc twierdzisz, że
Jak nie wannie, to w łóżku,
Że jestem megalomanem
Do granic absurdu...

Więc twierdzisz, że
Mylę pojęcia.
I że piszę wiersze
O swoich rozterkach...

Jak zwykle masz rację.
Przecież to ja się nie znam.
To oczywiste, że piszę
:censored2: wiersze.

Przecież jestem :censored2: ,
Niezrealizowanym
Poetą...

Epilog:

„I odwalcie się wreszcie ode mnie...”

4 VI 2006

Twierdza Wolności
/z cyklu „ W kręgu przyjaciół”/

Okopałem się na ławce
W parku
En Face fosy zarośniętej
Kwadratem żywej zieleni.

Z obozu wroga,
Pod dębem numer trzydzieści pięć
/cztery ławki dalej/
Dobiegają groźne rytmy tarabanów,

Zdobyli więc już nawet
Sklepioną pod niebem
Koronami wiekowych dębów
Lewą nawę Świątyni Życia

Załoga zgłasza gotowość bojową:
Kawka buszuje w mokrej ściółce
Kulawa matka-kaczka wyprowadza
Na brzeg fosy jedyne swe dziecię.

Ukryte w gęstwinie mokrych liści
Wieczorny koncert wznoszą setki
Nienazwanych ptaków
Jesteśmy gotowi do walki.

Uzbrojony w święty spokój
Zamykam się w sobie.
Park jest mój !
Tu mnie nie dostaniecie,
Sukinsyny...

1 VI 2006

A.Mason napisał/a:

Co to znaczy psuly celebrowanie zaloby?


To znaczy, że ktoś zachowuje się na tyle głośno i ostentacyjnie, że włazi z butami w sferę prywatną. Narusza dobra osobiste, kilka przepisów prawa i tak dalej. Tzn że są wokół ignoranci nie odróżniający wolności słowa, która jedynie może, ale wcale nie musi, być zagwarantowana przez władze wybrane w demokratycznych wyborach, od tejże demokracji. Tzn, że ci sami idioci czynią z tej wolności słowa imperatyw swoich działań, zapominając, że praktycznie nigdy nie jest ona nieograniczona, i w naszym przypadku istnieje np takie coś, jak "poszanowanie uczuć religijnych" (zapis prawny).
Ignorancja i włażenie komuś z butami w prywatność i naruszanie prawa do wypoczynku czy też ciszy nocnej jest tak samo interesujące z wielu względów, jak grzebanie komuś w osobistych rzeczach i torebkach. Zwłaszcza, gdy za tym wszsytkim stoją jacyś niedookreśleni Jeźdźcy Z Nikąd...

A.Mason - 2010-04-21, 08:24

A odrozniasz sytuacje, kiedy komus graja i przeszkadzaja halasem pod domem, od sytuacji, kiedy ktos jest oburzony, bo ktos, gdzies smial wziac slub, a nawet wyprawic gdzies wesele?

Julian Tuwim - Raport

O film, panie ministrze,
Obrazili się wachmistrze;
O wiersz, panie generale,
Obrazili się kaprale;
O artykuł w tygodniku -
Ordynansi, panie pułkowniku;
O piosenkę, panie majorze,
Żony sierżantów w Samborze;
W radio była audycja:
Obraziła się policja.
Dalej - studenci
Są do żywego dotknięci;
Dalej, księża z Płockiego
Dotknięci są do żywego.
Następnie - związek akuszerek
Ma ciężkich zarzutów szereg:
Że to swawolność, frywolność,
Bezczelność, moralna trucizna,
Że w ten sposób ginie ojczyzna!...
...A po za tym - jest w Polsce wolność.

Franco Zarrazzo - 2010-06-02, 21:29

Z Panem Prezydentem Lechem Kaczyńskim kwietniowa
rozmowa katyńska A.D. 2010 – rymem polskim podana…

Wataha dorżnięta
I trumna zamknięta
Nad Katyniem mgła

Putin ściska Tuska
Z lasu wieje pustka
Śmierci cisza zła

- „Panie Prezydencie
Leciał Pan na ścięcie -
Z nieba kapie łza

Znaków cienie straszą
- Co z ojczyzną naszą”
Tylko Bóg szyfr swój zna

- „Światło prawdy świeci
W świecie krew go nieci
Ze smoleńskich jam

Polska w głębi się budzi
Lawą promiennych ludzi:
Oto już stoją u bram

W Bogu połóż nadzieję
Cud kwietniowy się dzieje
Wiem to - w Miłości trwam”


Jan Kord

Od Franka: Na wszelki wypadek uprzedzam, że to nie jest mój wiersz. Podpisany jest też tylko pseudonimem. Robi furrorę... w Brzegu... w... kurna... w drugiem obiegu. Straszne czasy - gorzej jak za komuny. Strach się przyznawać do swoich poglądów, sympatii. Bolszewia żyje i ma się dobrze, mać...

Jacek Jastrzębski - 2010-06-02, 21:32

Nie bój się Franco, pogonimy bolszewików jak w 1920. polityczna poprawnośc odchodzi do lamusa, a lewicowcy wymieraja jak dinozaury. nadchodzi czas prawicy. :)
chmurkolistna - 2010-06-02, 22:00

To chyba najodpowiedniejszy poetycki komentarz, jaki w tym wątku został zamieszczony.
Jacek Jastrzębski - 2010-06-02, 22:03

I ja tak uważam :)
A.Mason - 2010-06-02, 22:31

A ja nie. Byc moze ze wzgledow "politycznych" mam nieco skrzywiony poglad, nie bede sie zapieral, ale moim zdaniem to jest strasznie kiepski wiersz :- /

I zeby nie offtopowac, nawiazujacy do klimatu poprzedniego (jeden z moich najulubienszych) - wiersz Kaziemierza Wierzynskiego:

JEDNO SŁOWO

Wiele słów, mało
Czy najmniej,
To nie gra roli:
Niech będzie jedno,
Byle zaskowyczało
Tak,
Jak naprawdę boli.

Nad rozpaczą bezsłownych,
Nad skazaniem oniemiałych,
nad milczeniem grobowym
niech zaskowyczy
Za wszystkich i za mnie,
To najmniej,
Co może być
Słowem.

Franco Zarrazzo - 2010-06-03, 04:08

Ballada zatopiona w bursztynie
(Dla Ciebie – bo tak!)



Słowa były we mnie od zawsze.
Półżywe owady zatopione w bursztynie
Czasami próbowały znaleźć wyjście z pułapki.

Kiedy przybył Maurycy, nauczył mnie zatapiać myśli
W bursztyny słów.
Gorzkie krople z dna targanej emocjami duszy
Skapywały wtedy na pergaminy
Zalegające zagubione w wielkim domu
Biurko.

Ze ścian płynęły łzy, a drugie strony rzek
Były fantasmagorią nastolatki.


Słowami buduję mosty, słowami czytam ludzi.
Jestem jak Anioł zatopiona w bursztyny słów.


12 III 2007

Dziedzic_Pruski - 2010-06-04, 12:19

Franco Zarrazzo napisał/a:
- „Światło prawdy świeci
W świecie krew go nieci
Ze smoleńskich jam
Wiersz patriotyczny
jest niegramatyczny.

A.Mason - 2010-06-04, 12:33

Mnie, bardziej niz "niegramotnosc",w zwiazku z oczywista wymowa wiersza razi to:
Cytat:
Wataha dorżnięta


Cytat:
wataha ż III, CMs. ~sze a. ~aże; lm D. ~ah
1. oddział zbrojny, dawniej zwłaszcza uzbrojona gromada rabusiów, opryszków; banda, zgraja
2. łow. stado wilków lub dzików

Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 12:38

"wataha dorżnięta" to cytat z wypowiedzi Radosława Sikorskiego zwanego też RadSikiem :wink:
A.Mason - 2010-06-04, 12:40

Jacek Jastrzębski napisał/a:
"wataha dorżnięta" to cytat z wypowiedzi Radosława Sikorskiego zwanego też RadSikiem :wink:

Czy to zmienia znaczenie slow?

Dziedzic_Pruski - 2010-06-04, 12:40

Toż to bywszy pisowski minister! :wink:
Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 12:46

Myślę że to poezja, a nie wypracowanie maturalne, więc nie ma się co czepiać.
Dziedzic_Pruski - 2010-06-04, 13:04

Doprawdy poezja? Niech będzie, ale "poezja" nie najwyższych lotów i do tego z bykami,co czyni ją "prozaiczną".
Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 13:32

Poezja może sie podobać albo nie, to sztuka -ocena jest kwesią gustu. polska literatura i poezja zna wielu przereklamowanych poetów i pisarzy. jak dla mnie Szymborska też pisze słabe wiersze, wcale mi się nie podobają. ale jak pisałem to kwestia gustu. A Wasze czepianie się było jasno ideologiczne, i tyle. :wink:
A.Mason - 2010-06-04, 13:43

Jacek Jastrzębski napisał/a:
polska literatura i poezja zna wielu przereklamowanych poetów i pisarzy

Masz racje, ale czego to ma niby dowodzic? Rownajmy w dol?

Jacek Jastrzębski napisał/a:
A Wasze czepianie się było jasno ideologiczne, i tyle

Nie wszystko mozna usprawiedliwiac poprzez licencia poetica, a jasno to jest ideologiczny przekaz wiersza.
1. albo autor nie rozumie slow, ktorych uzywa;
2. albo mial zamiar przy okazji emocji rozegrac takze politycznie karty - jesli cytat z Sikorskiego byl swiadomy;
3. albo uwaza ludzi, ktorzy zgineli w tragedii za:
a) oddział zbrojny, dawniej zwłaszcza uzbrojona gromada rabusiów, opryszków; banda, zgraja
b) łow. stado wilków lub dzików

Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 14:04

"dorżniemy watahę" tak o członkach PiSu mówił Rad Sik
Franco Zarrazzo - 2010-06-04, 14:15

Tragikomiczna ta sytuacja... Autor wiersza jest habilitującym się doktorem z dziedziny literatury, wykłada poezję, pisze książki, jest drukowany i tak dalej... Jeśli mogę się wtrącić w tę, jakże inspirującą dyskusję, to moim mniemaniu ma więcej do powiedzenia na temat poezji, niż dwaj "niepolityczni" mędrcy :) ;) .

Dla mnie o wartości wiersza stanowi jego oddźwięk, emocje, jakie wzbudza w czytelnikach. Pewnikiem pisany był do konkretnego odbiorcy. A może raczej jako modlitwa, jako własna osobista refleksja. Wataha dorżnięta kojarzy mi się też z sowieckimi określeniami na temat "polskich panów", ale naprawdę nie wiem, co konkretnie autor miał na myśli :) .

Autor zajmuje się też analizą hermeneutyczną i archetypową, ale to pewnikiem za trudne słowa dla "krytyków".

Bywajcie :) , erudyci... dwaj...

PS

Poza tym wątek nazywa się Poezja jako komentarz do rzeczywistości i myślę, że samym tym wiersz spełnia jedno z podstawowych kryteriów uzasadniających jego publikację także tutaj.

Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 14:18

Dobrze mówisz Franco, ja jestem prosty fizyczny, ale to co napisałeś ja sobie pomyślałem, tylko trochę mniej ładnie.Jak widzisz tutaj są tacy krytycy w stylu "literaci do pióra' i "Syjoniści do Syjamu". Pozdro. Szalom
Franco Zarrazzo - 2010-06-04, 14:22

... A "Żydzi i cykliści", to w ich mniemaniu jedyne co Polak ma do powiedzenia na temat swojej historii...

Alejhem weał bnejhem , Rebe Jacek!

Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 14:30

Ja osobiście proponuję A.Masona do jakiejś nagrody literackiek-możę Nike, może Angelusa Silesiusa-taki badacz literatury to po prostu narodowy skarb. :wink:
Franco Zarrazzo - 2010-06-04, 14:40

Lepiej zadzwoń do znajomych z Tel-Awiwu :P ;) .

Dodam, że autor wiersza jako radykalny prawicowiec i zadeklarowany katolik prowadzi działania na rzecz "zrozumienia" historii Polaków i Żydów. Gościł chyba nawet u siebie zadeklarowanych antypolskich Żydów z Ameryki, których karmiono opowieściami o zwierzęcym, polskim antysemityzmie. Ci Żydzi są teraz, z tego co wiem, zupełnie inaczej nastawieni do Polski i Polaków. Mnie zapoznał z przedwojennym Opolem, jego żydowską historią, zaraził nieco kabalistyką. I wieloma innymi sprawami (po drugiej stronie stoi kontrowersyjny filozof z etykietą TW, a w środku inny filozof, pragmatysta, tak jakby liberał - trzy różne osobowości, trzy różne spojrzenia na politykę i rzeczywistość - wszystkie trzy wywarły wielki wpływ na moje życie.... )

Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 14:42

spuścmy zasłone milczenia nad tymi -pożal sie Boże-znawcami poezji. Ave Franco.
Franco Zarrazzo - 2010-06-04, 14:44

A reszta jest milczeniem... BYWAJ! I spadaj na festiwal :P . Bądź tam moim uchem i symbolicznym zaakcentowaniem mojej nie-obecności. STOP.
A.Mason - 2010-06-04, 14:57

Franco Zarrazzo napisał/a:
Pewnikiem pisany był do konkretnego odbiorcy.

Jak tak, to wszystko jasne.

Marcim B. - 2010-06-04, 16:34

Po pierwsze złe wiersze
Po drugie za długie
Po trzecie hańba takiemu poecie
Po czwarte nic nie warte
Po piąte pachną Fołksfrontem
Po szóste puste
Po siódme nudne
Po ósme rozpustne
Po dziewiąte czytaliśmy piąte przez dziesiąte
Po dziesiąte vide - dziewiąte
Po jedenaste pisane przez pederastę
Po dwunaste do dziewiętnastego nie czytaliśmy nigdy nic gorszego
Po dwudzieste trącał wiersze pies te.

Julian Tuwim

Może to "po ósme..." nie bardzo pasuje, ale reszta :wink:

Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 16:38

Lewicowiec i nie lubi pederastów? Towarzyszu-do samokrytyki! A co do wierszy-rozumiem że te ku chwale Stalina bardziej sie podobały? Marcim B. -wielbiciel socrealizmu?
Marcim B. - 2010-06-04, 16:51

Jacek Jastrzębski napisał/a:
Lewicowiec i nie lubi pederastów?

Może Tuwim miał powody :wink:
Wiersze wielbiące Stalina całkiem podobnie brzmiały i też nie sposób ich było od początku do końca przeczytać.

A.Mason - 2010-06-04, 16:54

Z Kolczyków Izoldy:

Przepraszam, żę się przyłączę.
Poeta. Roch Serafiński.
Ośmiorga imion. Xiążę.
Krupczałowski. Trzetrzewiński.

Właściwie jestem bezdzietny.
Niestety noszę binokle.
Raz chciałem wskoczyć do Etny,
jak ten, jak Empedokles.
Dym był czerwono-biały.
Tylko sandały zostały.

Jacek Jastrzębski - 2010-06-04, 16:56

Tuwim homofob? i Ty go cytujesz? Bój się ( chciałoby sie napisać-Boga ale chyba bardziej pasuje) Napieralskiego :P
Franco Zarrazzo - 2010-06-04, 20:14

Pisiorki, blondynki, i dziury w bycie
Ot takie codzienne bolszewika życie.
Na domiar tego, cóż tu poradzić
Namolnie kręcić, kłamać i zdradzić.
I te idee wzniosłe wieczyste
Dusze plugawe, myśli nieczyste
Toć nie odróżni tyłka od sromu
Zwykła codzienność akwizytorów
- gazpromu


Tulian Już-wim

Dziedzic_Pruski - 2010-06-04, 21:11

Franco Zarrazzo napisał/a:
Autor zajmuje się też analizą hermeneutyczną i archetypową, ale to pewnikiem za trudne słowa dla "krytyków".
A co ma piernik do wiatraka? Bywają trudniejsze słowa. :)
Franco Zarrazzo - 2010-07-07, 05:34

Rozbite oddziały


Po klęsce - nie pierwszej, podnosząc przyłbicę

Przechodzą, jak we śnie, ostatnie granice

Przez cło przemycają swój okrzyk bojowy

I kulę ostatnią, co w ustach się schowa

Przy stołach współczucia nurzają się w winie

I obcym śpiewają o tej, co nie zginie

Swą krew ocaloną oddają za darmo

Każdemu, kto zechce połączyć ich z armią

Farbują mundury, wędrują przez kraje

I czasem strzelają do siebie nawzajem

Pod każdym sztandarem - byle nie białym

Szukają zwycięstwa - rozbite oddziały

Przychodzą po zmierzchu do kobiet im obcych

A tam, kiedy przejdą - urodzą się chłopcy

Gdy wrócą, przygnani kolejną zawieją

Zobaczą, że synów swych nie rozumieją

Spisują więc dla nich, noc w noc pamiętniki

Nieprzetłumaczalne na obce języki

I cierpią, gdy śmieje się z nich świat zwycięski

Niepomni, że mądry nie śmieje się z klęski



Jacek Kaczmarski


EDIT: Coby nie było wątpliwości - kontynuacja komentarza do dyskusji nad dyskusją o rzekomej gloryfikacji martyrologii.

EDIT II: Poprawiono niezgodne z zasadami pisowni użycie "co-by". :P

Dziedzic_Pruski - 2010-07-07, 06:39

Franiu, coby nie było żadnych wątpliwości: pod tym linkiem możesz się w końcu nauczyć zasad pisowni partykuły by z różnymi częściami mowy. :wink:
Franco Zarrazzo - 2010-07-07, 06:46

Dziękuję :) . W wolnej chwili sprawdzę na półce. Chociaż może mam jakieś nieaktualne wydawnictwa.


EDIT:
Dzidziuś! Dopijając kawę jeszcze zdążyłem luknąc TUTAJ - PWN :
Cytat:

Kto wie co by się wtedy z nim stało. (= Nikt nie wie, co by się wtedy z nim stało),


Zasady pisowni mam raczej utrwalone mimetycznie (inaczej mówiąc poprzez utrwalenie unaocznionych zachowań).

Jeśli masz ochotę, wytłumacz mi czym się różni jedno "Co by" od drugiego "coby". Tzn dlaczego moje "Co by" jest beee a Twoje cacy wg zasad pisowni (i dlaczego akurat obowiązujących). Miłego dnia :) .

EDIT II: Dodajmy - zasad pisowni polskiej, bo po ślunsku stało "coby".

A.Mason - 2010-07-07, 07:19

Jezu, Ty udajesz, czy naprawde? Nnawet na chlopski rozum widac roznice chocby znaczenia:
Coby = zeby
Co by = czego by

Franco Zarrazzo - 2010-07-07, 07:31

A teraz tak. Jakoś partykuły i zaimki nigdy mnie się nie trzymały.
Dzięki :) :P .

A.Mason - 2010-09-02, 19:25

Jan Andrzej Morsztyn - Non fecit taliter ulli nationi

Żadnej krainie Bóg nie błogosławił
Tak jako Polszcze, bo choć ją postawił
Wśród nieprzyjaciół krzyża zbawiennego,
W całości dotąd jest z obrony jego:
Stąd ma i sławę, bo postronni wiedzą,
Że za jej strażą w bezpieczeństwie siedzą.
Do sąsiadów też chleba nie biegamy
Prosić, owszem im swego udzielamy.
Czegóż chce więcej ta kraina z nieba,
Mając dość sławy, obrony i chleba?

- Rządu potrzeba!

Franco Zarrazzo - 2010-09-24, 05:47

Ludwik Kondratowicz (Władysław Syrokomla)

GARŚĆ PSZENNA.


I.

Stary Szczepan, wójt od wieka,
Był jedynym wójtem w świecie,
A takiego jak on człeka,
I ze świecą nie znajdziecie.
Głowa tęga, dusza prawa;
Tak za swoją stał gromadę,
Że najkrętsza przyjdzie sprawa
On najlepszą dawał radę —
I co w świecie rzecz nieznana,

Lub należy do rzadkości,
Że lubionym był od pana
I lubionym w całej włości.
Tak wszystkiemu czyniąc zadość
Był jak ojcem swojej wioski;
Ale starość to nie radość,
Przyszedł w końcu wiek dziadowski;
Już o kiju suwa kroki,
Oko blaskiem już nie pała,
W plecach urósł garb szeroki,
Mądra broda pobielała.
Więc przed swemi tak się biedzi:
"Czas odpocząć mi nareszcie,
Rada w radę — i sąsiedzi
Już innego wójta weźcie!
Moja głowa trzech nie zliczy,
Bo zwyczajnie stara, siwa." —

A gromada jak zakrzyczy:
— "Dolaż nasza nieszczęśliwa!
Cóżto waści? panie-bracie!
Przykro ojczyć w swej chudobie?
Czy nam zguby pożądacie?
Z taką mową idźcie sobie!
A dopóki ręka Boska
Trzyma waści w równej mierze,
Póty cała nasza wioska,
Wójta sobie nie wybierze."

W prośby, w groźby on i oni,
Rzeczy wzięły rzewną postać,
I dowiedli jak na dłoni,
Że on wójtem musi zostać.
Lecz starości gdy dogonim,
Życie ludzkie jak na włosku;

Więc im radził po ojcowsku,
By następcę wybrać po nim,
Bo się potem swar obudzi,
Walka pocznie się złowroga
I zgorszenie dobrych ludzi,
I obraza Pana Boga.
"Na to zgoda — zawołali,
Szczepan mówi święte słowa,
Ale na co szukać dalej?
Jest tu dziatwa Szczepanowa,
Ma trzech synów — dzielne chłopcy,
Każdy wart być na urzędzie,
Im wioskowy ład nie obcy,
Niech z nich jeden wójtem będzie,
Ale który??"— ot i spory,
Już się teraz powaśnili;
Jeden mówi że Hrehory,

Drugi mówi że Wasili,
Insi znowu z włości grona
Piszą karby na Szymona.
Ojciec widzi że mozoła,
Że do gwarnej przyjdzie zwady,
Siwe włosy zgarnął z czoła
I tak mówi do gromady:
"Jest tu lepszych gospodarzy
I w wyborze ciężka bieda,
Lecz jeżeli wam się marsy,
Że się który syn mój przyda,
Wasza łaska w tem widocznie,
Lecz do wójta droga długa!
Nim gromadzie służyć pocznie
Niech pokaże co zasługa,
Ot widzicie! właśnie pora
Poznać jakie w którym czyny,

Pan na wiosnę szle Hrehora
Do Królewca na wiciny;
Wasil rusza w pańskiej sprawie
Aż w Krakowskie panie-bracie!
Szymon został przy mnie w chacie,
W Ukrainę szlę Szymona
Niechaj soli nam przystawi,
Bo w miasteczku nazbyt droga;
Wiem że każdy z nich się sprawi,
W tem już łaska Pana Boga,
Ale który z cudzej strony
Większą korzyść nam przyniesie,
Będzie wójtem postawiony,
ędzie ojczyć w naszej strzesie;
Za rok może o tej porze
Bóg mi życia nie odbierze,
Wszystkich trzech zbadamy szczerze,


Nie omylim się w wyborze!"
I gromada w serce bierze
Pana wójta złote słowa;
Niewiesz dziatwo Szymonowa
Żeć gromadzkie oko strzeże!

II.

Jak-raz za rok tejże pory
Już z Królewca statki płyną,
I najstarszy syn Hrehory
Już powrócił z swą wiciną;
I zebrała się gromada,
Dano miodu, dano piwa
I Hrehory opowiada
Troje cudów, troje dziwa;
Jaki byt u Niemców miły,
Jaki przepych niesłychany,
A najbardziej mu się wbiły
Kapelusze i kaftany.


"Co tu mówić o siermiędze?
Krój dziwaczny, niesłychany,
Zaraz po niej znaczno nędzę;
Skrojmyż świty na kaftany,
A słomiane kapelusze,
Pańszczyznowy ubior chłopa,
Już u Niemców — przyznać muszę
Zaraz znaczna — Europa!
"Stary ojciec słucha skromnie,
Na kominku popiół grzebie
I z westchnieniem rzekł do siebie:
"Ten nie będzie wójtem po mnie!"


III.

Wraca Wasil z pod Krakowa:
Opowiada tonem zucha,
A gromada wszystkie słowa
Najuważniej zdala słucha.
"Co to! — mówi — mowa jaka
Proszę pana, jakie pieśnie!
Każdy nóci Krakowiaka
Gdy my piejem tak boleśnie,
Gdzież tu piosnka brzmi swobodniej?
Każde słowo, każda nóta
Tak goryczy łzą zatruta
Że aż echo wzdycha od niej


Wiecie bracia, co poradzę?
Rzućmy nasze piosnki stare
W Krakowiaka tańczmy miarę
A ja rej wam poprowadzę."
Stary ojciec słucha skromnie,
Na kominku popioł grzebie,
I z westchnieniem rzekł do siebie:
"Ten nie będzie wójtem po mnie!"


IV.

Wraca Szymon z Ukrainy,
Opowiada dziwne dziwy
Lecz ze swemi tak szczęśliwy!
Ukraińca nieznać z miny.
"Dobrze — mówi — w tamtej stronie
Milę dojrzy choćby ślepy,
Ciągłe stepy, ciągłe stepy,
Niedojrzane okiem błonie!
A jak spojrzy w kraj daleki
Aż zatęskni się wędrowiec


Do swych sosen, do swej rzeki,
Do swych wzgórków gdzie jałowiec,
Że chociażby w Ukrainie
Nasypano góry złota,
Popędziła by tęsknota
Do swej wioski — ku rodzinie.
Jedną tylko rzecz nielada
Czego sobie ztamtąd życzę
To pszenica! — z niebem gada,
A kłosiska gdyby bicze!
Więc tamecznych plonów cuda
Uzbierałem mieszek spory,
Ej sprobujmy! nuż się uda
Okraińskie mieć nam zbiory!
A każdemu z was sąsiedzi
Dam po garści dla początku..."
Ojciec słuchał w swym zakątku,


Westchnął zamiast odpowiedzi,
W tem westchnieniu zamiast słowa
Wrzała chlubna myśl wójtowa.
Myśl ojcowska, znać ją z twarzy:
Syn mej wiosce korzyść zdarzy.


V.

I zawołał z uniesieniem:
"Z głupich ust głupia nowina,
Kto niemieckiem chce odzieniem
Pokryć ciało Słowianina;
Kto ku obcym skłonił duszę,
O pilścianej czapce marzy;
Kto słomiane kapelusze
Znalazł sobie niedotwarzy
W obce stroje niech się stroi,
Niechaj zdrów zakrywa oczy;
Latem czoło skwar uznoi
A w jesieni deszcz przemoczy.


Głupi! jeszcze więcej głupi
Kto rozumie że szczęśliwy
Ze swojskiego ducha skupi
W jakiej piosnce z cudzej niwy,
Kto pogardza grunt ojcowski
Kto ku cudzym rzeczom skory;
Nie przyniosą nic dla wioski
Ni Wasili ni Hrehory!
Lecz kto w obcej będąc ziemi
Miał ku swoim chęć niemarną,
Kto pszeniczne zebrał ziarno
By je krzewić między swemi;
Kto o świcie mówi skromnie,
Kto zatęsknił po swej stronie,
Ten zostanie wójtem po mnie;
Będziesz wójtem ty Szymonie!"

A gromada ze słów rada,
Daje okrzyk, bije w dłonie,
Plon z pszenicy przepowiada:
"Będziesz wójtem ty Szymonie!"



1856 r (w Warszawie)

A.Mason - 2010-11-22, 17:34

Jest to jedna z najbardziej fantastycznych piosenek Nohavicy, i oczywiście moja ulubiona. Jakże byłem wściekły, kiedy na koncercie przy okazji cieszyńskiego Triconu, Nohavica o tym utworze „zapomniał” i nie zaśpiewał go…

Oczywiście tłumaczenie jest moje ;-D


Rakiety

Chcesz li miłości do mnie,
przyjść dopiero jutro,
być może będzie już za późno.
Jestem tylko zbiorem kości,
i grupą białek,
a najeżone rakiety,
mierzą prosto,
w mój brzuch,
a także w moją głowę.

Lepiej więc przyjdź już dziś,
niech razem doczekamy jutra.
I podziel się sobą ze mną,
nim przyleci jakiś,
kosmita z gazety,
i zacznie zliczać ofiary i krople,
krwi niczym owoce jarzębiny,
i napisze o tym newsa.

A potem na stronie tytułowej,
Kosmicznego Kuriera,
wyjdą reportaże,
o tym jak Ziemia umiera.
Generalskie sznury,
ambasadorów frak,
ekskluzywne zdjęcia,
rozbłyskanych rakiet,
z różnymi emblematami,
Tak, to będzie super news:
Ziemia zrównana ze ziemią,
jako bonus dołączona mapa.

Wrzucono mnie w życie,
bez pytania,
i bez pytania,
będę znów wyrzucony.
Tak więc proszę o jedyną,
małą przysługę,
nie twierdźcie mi prosto w oczy,
że robicie to zgodnie z moją wolą,
że to wszystko jest i mym życzeniem.

Świat jest żuczkiem gnojownikiem,
który swoją kulkę toczy,
jak w hipnozie.
I pięknie do kołeczka, w kółko,
i pięknie po okręgu,
aż się mu w głowie zakręci.
Po czym wykopie sobie w ziemi dołek,
niby, że w nim przeżyje to bombardowanie.

A potem na stronie tytułowej,
Kosmicznego Kuriera,
wyjdą reportaże,
o tym jak Ziemia umiera.
Generalskie sznury,
ambasadorów frak,
ekskluzywne zdjęcia,
rozbłyskanych rakiet,
z różnymi emblematami,
Tak, to będzie super news:
Ziemia zrównana ze ziemią,
jako bonus dołączona mapa.

Zamierzasz li miłości do mnie,
przyjść dopiero jutro,
może być już za późno.
Nikt nas nie słucha,
więc posłuchajmy siebie,
jak się nasze serca odzywają,
jeszcze chwilę, jeszcze moment,
jeszcze sekundę,
ach, tutaj na Ziemi.

Więc lepiej przyjdź już dziś,
byśmy razem doczekali jutra,
i podziel się sobą ze mną.
Czuję, że nie będę się bał,
kiedy będę leżał obok ciebie.
Takich nas znajdą za milion lat,
pewnie goście z kosmosu,
i przykryją kamieniami.

A potem na stronie tytułowej,
Kosmicznego Kuriera,
wyjdą reportaże,
o tym jak Ziemia umiera.
Generalskie sznury,
ambasadorów frak,
ekskluzywne zdjęcia,
rozbłyskanych rakiet,
z różnymi emblematami,
Tak, to będzie super news:
Ziemia zrównana ze ziemią,
jako bonus dołączona mapa.

Mogiły, mogiły kamieni,
wszystko w milczeniu przykryją,
i miliardy Romeów,
i miliardy Julii.



I dla czechofilów - oryginał ;-D

Rakety

Chceš-li za mnou lásko
přijít až zítra
třeba bude už pozdě
jsem jen hromádka kostí
a shluk bílkovin
a naježené rakety
mi míří rovnou
do slabin
a taky na mou hlavu

A tak přijď už radši dnes
ať spolu dočkáme se jitra
a o sebe se se mnou rozděl
než přiletí nějaký
mimozemšťan od novin
a začne spočítávat oběti a kapky
krve jako plody jeřabin
a podá o tom zprávu

A pak na titulní stránce
Vesmírného kurýra
vyjdou reportáže
o tom jak Zem umírá
generálské prýmky
velvyslancův žaket
exkluzivní snímky
nablýskaných raket
s černými emblémy
jó to bude senza článek
Země srovnaná se zemí
plus přiložený plánek

Byl jsem vhozen do života
bez toho že by se mě ptali
a bez toho že by se mě
někdo zeptal budu zase vyhozen
a tak prosím jenom o jedinou
malou úsluhu
netvrďte mi do očí
že jednáte z mé vůle
že tohleto všechno je i moje přání

Svět je brouk hovnivál
který svou kuličku válí
jako v hypnóze
a pěkně dokolečka dokola
a pěkně po kruhu
až se mu hlava zatočí
pak vydlabe si v zemi důlek
že tam přežije to bombardování

Ale na titulní stránce
Vesmírného kurýra
vyjdou reportáže
o tom jak Zem umírá
generálské prýmky
velvyslancův žaket
exkluzívní snímky
nablýskaných raket
s různými emblémy
jó to bude príma článek
Země srovná se zemí
plus přiložený plánek

Hodláš-li lásko za mnou
přijít až zítra
třeba bude už pozdě
nikdo nás neposlouchá
a tak poslouchejme sebe
jak se naše srdce hlásí
ještě chvíli ještě moment
ještě vteřinu
ach tady na Zemi

A tak přijď už radši dnes
ať spolu dočkáme se jitra
a o sebe se se mnou rozděl
cítím že nebudu mít strach
když budu ležet vedle tebe
a tak nás najdou za milion roků
asi návštěvníci z vesmíru
a přikryjí nás kamením

A na titulní stránce
Vesmírného kurýra
vyjdou reportáže
o tom jak Zem umírá
generálské prýmky
velvyslancův žaket
exkluzívní snímky
nablýskaných raket
s různými emblémy
jó to bude príma článek
Země srovnaná se zemí
plus přiložený plánek

Mohyly mohyly kamenů
všechno mlčky přikryjí
i miliardu Romeů
i miliardu Julií

A.Mason - 2011-03-03, 17:37

I tym razem fragment naszej rzeczywistosci z Kaczmarskiego:

Nie wyjeżdżaj w obce kraje,
Bo tam szpetne obyczaje.
Bo tam szpetne obyczaje.

Nalej! Ojcu gardło spłucz!
Ucz się na Polaka, ucz!
Bo tam szpetne obyczaje.

One Niemce i Francuzy
Mają pludry i rajtuzy.
Niechrześcijańską miłość głoszą
I na wierzchu jajca noszą.
Pyski w pudrach i w pomadkach,
Wszy w perukach, franca w zadkach.
Wszy w perukach, franca w zadkach.

chmurkolistna - 2011-04-10, 11:17

Dziś I rocznica katastrofy smoleńskiej.
Słowa znów grzęzną w gardle...pozostaje poezja.


Władysław Sebyła

***
Nocami w ciemnym niebie białe kwiaty kwitną.
A bywa to wczesną wiosną,
Kiedy się dusza ludzka pełni nienasytą
Krwi tęsknotą.
Kiedy samotni chodzą wieczorami,
Z migocącymi w źrenicach gwiazdami,
A po nocach płaczą, nie wiedząc, ze płaczą
Nad swą dolą, dni upalnych pyłem.
Nie wiedzą, że się im dusze inaczą,
Że ból jak burza serca im zalewa powodzią
I pył zmywa,
Pył powszednich dni.
A bywa to wczesną wiosną,
Gdy ptaki śpiewem pomęczone posną,
A w ciemnym niebie białe kwiaty kwitną.

Marcim B. - 2011-05-08, 08:00

„ZŁOTO” Tadeusza Różewicza z tryptyku Recykling (1998 rok , tom Zawsze fragment )
wyprzedza o 13 lat „Złote żniwa” Grossów i jest utworem przemilczanym w międzynarodowym obiegu kultury.


Złoto

Aurea prima sata est aetas (...)

złoty był wiek pierwszy
mijały wieki
nastał wiek XX

mija wiek XX
ma się pod koniec
chrześcijańskiemu światu
dziwne znaki

pojawiły się na niebie i ziemi
dziwne znaki pojawiły się na sztabach złota
w sejfach Riksbanku
centralnego banku Szwecji
złoto zaczęło płakać
krwawymi łzami
by ukryć ten fakt
Riksbank prosił

centralny bank szwajcarskie o usuwanie ze sztab złota
niemieckich znaków
identyfikacyjnych
i zastępowanie ich
pieczęciami szwedzkimi

złoto zaczęło mówić
w Banku Rezerw Federalnych
w Banku Anglii w Londynie
w Nowym Jorku
w Paryżu w Banque de France
w Madrycie
i Lizbonie
złote milczenie zalegało
w stolicach Europy i obu Ameryk
potem zaczęło się topić

przemówiły
złote cegły złote sztaby
złote sztabki
złote monety
złoto „wyprane” w europie i Ameryce
pokrywa się plamami
krwawi
kasy pancerne

są zamknięte jak komory gazowe
ale słychać zgrzytanie zębów
stłumione krzyki
z sejfów wydobywa się
duszny zapach padliny
sączy się trupi jad
krew
złoto „wyprane”w Szwajcarii
rozkłada się i gnije
w aseptycznej Szwecji

zawiera w sobie złote zęby

złote koronki złote pierścienie
z diamentowymi oczami
oprawki do okularów włosy
wieczne pióra oddechy
banki odkrywają
swoje tajemne łona
banki świątynie złotego cielca
monumentalne golgszajsery
wydalają
nieczystości

w klepsydrach
przesypuje się złoty piasek

Rzecznik prasowy
Stolicy Apostolskiej
Joaquin Navarro-Valls
nie potwierdził podanych
przez amerykańską sieć
telewizyjną A-and-E
informacji
o przechowywaniu przez Watykan
200 milionów franków szwajcarskich
głównie w złotych monetach
zrabowanych przez faszystów
chorwackich w czasie drugiej
wojny światowej
faszyści chorwaccy którzy
mordowali „masowo”
Serbów Żydów Cyganów
pod koniec wojny wywieźli
z Jugosławii około 350 milionów
franków szwajcarskich
Brytyjczycy zdołali przechwycić
około 150 milionów franków
szwajcarskich zaś reszta
trafiła do Watykanu skąd

następnie jak sugerowały
pogłoski została przetransferowana
do Hiszpanii i Argentyny

long poems
„Newsweek”: Nazi-Gold
auch in Portugal
das lange Gedicht
do sporu wokół pieniędzy
ofiar Holocaustu
włączył się Izrael
nie po raz pierwszy
żydowskie organizacje straszą
szwajcarskie banki
a może
Holocaustu nie było

coraz częściej czyta się o tym
w postnazistowskich niemieckich gazetach
w gazetach
amerykańskich
w polskojęzycznych gazetach „narodowych”
czyta się przedruki z obcojęzycznych
gazet że Holocaustu nie było

coraz częściej czyta się na murach
naszych miast napisy po polsku
„żydzi do gazu”i po niemiecku „Juden raus”
to lekkomyślni młodzieńcy
to źle wychowani chłopcy dzieci
rysują gwiazdę dawida
powieszoną na szubienicy

das lange Gedicht
mój przyjaciel Kazimierz Wyka

pisał ku pamięci potomnych
w czasie hitlerowskiej okupacji
„Formy, jakimi Niemcy likwidowali Żydów,
spadają na ich sumienie.
Reakcja na te formy
spada na nasze sumienie.
Złoty ząb wydarty trupowi
zawsze będzie krwawił,
choćby już nikt nie pamiętał
jego pochodzenia(...)”

sztaby złota rozmiękły
wiersz się wydłuża rozpada

Schlimmer Verdacht
die Schweiz hat moglicherweise
unmittelbar nacht dem 2. Weltkrieg
wissentlich Goldmunzen
aus Gold von Zahnfullungen
von Opfen gepragt(...)
so der britische TV-Sender BBC

ale Holocaustu przecież nie było

mój przyjaciel
profesor Kazimierz Wyka
musiał słyszeć w Generalnej Guberni
takie żartobliwe powiedzonko
„Hitlerek złoty nauczył żydów roboty”
Kazimierz Wyka jeden ze sprawiedliwych
napisał książkę Gospodarka wyłączona. Życie na niby
nie wiem czy ta książka
należy do obowiązkowych lektur
w polskich szkołach
nie wiem jak długo trzeba czekać
aż panowie ( i panie) z Ministerstwa Edukacji
Narodowej
wciągną ten tytuł na listę
lektur obowiązkowych
( a może nie czytali tej książki
nie słyszeli o niej)
Kazimierz Wyka nie sadził drzewek w Ziemi Świętej
sztabki i sztaby złota
szczerzą zęby czaszki milczą
oczodoły mówią

dyrektor ŚKŻ Elan Steinberg
utrzymuje że wśród sztab złota
monetarnego znajdują się sztaby
przetopione z biżuterii monet
a nawet złotych zębów ofiar Holocaustu
nie przedstawiono jednak na to
konkretnych dowodów
zresztą być może zaszła omyłka
spadkobierca sadowniczej rodziny
Bertramów spod Wyszkowa twierdził
że jego dziadek miał znaczne depozyty
w bankach szwajcarskich
ale Holocaustu może nie było

zaraz po wojnie
pojawili się u nas poszukiwacze złota
„uzbrojeni” w łopaty kilofy
miski sita
szukali złotych żył
złotego piasku
złotych zębów
w złotodajnych Oświęcimiach
Majdankach Treblinkach
szukali w popiołach
we wnętrznościach naszej
wspólnej matki ziemi
szukali złota złota złota

ale Holocaustu przecież nie było

wymyślili go żydowscy
lichwiarze bankierzy komuniści
przyłączyli się do nich cyganie
Madonny płaczą krwawymi łzami
tylko Madonna cygańska nie płacze
złote jest milczenie świata
w Ziemi świętej sprawiedliwi
sadzą drzewka zieleni się
Święty Gaj młody las
drzewa rosną do światła
święty las poruszył się

idzie na spotkanie
z młodzieżą świata
narody skrzętnie przeliczają
swoich zamordowanych
zagazowanych okaleczonych
żywcem pogrzebanych powieszonych
dodają odejmują
mnożą dzielą ważą
ale Holocaustu przecież nie było

nikt już nie pamięta
ile waży jedna łza ludzka
cena spada na giełdzie
na rynkach panuje panika
złoto idzie w górę spada
kto mówi o łzie dziecka
a to ten Dostojewsk
filozof Heidegger
pisząc o współczesnej zmechanizowanej
produkcji rolnej
mimochodem wspomniał
o produkcji zwłok
w obozach koncentracyjnych
i komorach gazowych

odbywa się liczenie
żydów cyganów polaków
ukraińców niemców rosjan
czasem rachunek się nie zgadza
popioły wymieszane z ziemią
zaczynają powstawać przeciw sobie
za sprawą żywych
dzielą się i biją

porcelanowe Madonny płaczą
krwawymi łzami
żydowskie arabskie algierskie
matki bez głów
idą przed siebie krzycząc
cygańska Madonna Rafaela
nie płacze nie mówi do mnie
piękna łaski pełna

żywy las sprawiedliwych
podchodzi
pod świątynie złotego cielca
pod banki i kamienieje
z sejfów i skrytek
z pancernych kas
sączy się jad
czyste jak łza złoto
zamienia się w padlinę
szczerzy zęby
i znów zaczyna się liczenie

long poems

w sejfach Riksbanku Szwecji
nadal znajduje się
około siedem tan złota zrabowanego
przez hitlerowskie Niemcy
którym Trzecia Rzesza zapłaciła
Szwecji za dostawy rudy żelaza
łożyska kulkowe
i inne materiały strategiczne
ale Holocaustu przecież nie było
przedstawiciele Riksbanku oświadczają
że „brudnego” złota już nie ma
w 1946 zwrócono 7 ton złota Belgii
a w 1954 roku 6 ton Holandii
w II wojnie światowej Szwecja
była neutralna

a Holocaustu raczej nie było

złote było milczenie świata

das lange Gedicht

P.S.
Jaki długi wiersz! I tak się
dłuży, dłuży czy to „mistrza” nie nudzi
czy nie można tego zmieścić
w japońskim haiku? Nie można

Jacek Jastrzębski - 2011-05-08, 08:09

Wiersz świetny, chociaż faktycznie przydługi. potwierdza jasno że za Holocaust odpowiadają Niemcy, o czym ostatnio niektórzy chcą zapomnieć. jedyne czego w nim brak to przypomnienia faktu, że obojętność środowisk żydowskich w USA przyczyniła się do ogromu zagłady.
Fragment tekstu Leszka Czajkowskiego "Żołnierze wyklęci"

"...Ujada sztab lewackich szmat
i wściekle wrzeszczy swołocz UBecka
że tamtą Polskę uznał świat
gdy armia tkwiła w niej sowiecka

Amerykański pisze Żyd
o Waszej za Holokaust winie
obce Żydowi słowo "wstyd"
choć w polskiej chował się rodzinie..."

Jacek Jastrzębski - 2011-05-20, 18:40

"Paweł i Gaweł w jednym spali domu
Paweł grał chłopca a Gaweł dziewczynę
Paweł był wierny - nie dawał nikomu
Gaweł się puszczał z kulawym Murzynem

Paweł po nocach koszerną pił czystą
(prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze)
bo wolał się zachlać niż zostać rasistą
za sprawą bambusa sprawnego inaczej

raz Gaweł z Murzynem na miękkich poduchach
bawili się w płochą dziewicę i smoka
wszak miłość do samca - w dodatku czarnucha
jest może niełatwa - lecz jakże głęboka

i nadszedł tam Paweł - zdradzony romantyk
gdy oni w miłosnych się wili uściskach
zaskoczył chłopaków, ot tak, in flagranti
więc stwierdził - o :censored2: !- i sprał ich po pyskach!

tu skończyć już muszę balladkę - niestety
choć wstyd mi, że znowu obrażam lewicę
bo niech pamiętają autorytety
że i tolerancja ma swoje granice"

Marcinowi Barcickiemu dedykuję :wink:

Marcim B. - 2011-05-20, 21:57

Jacek Jastrzębski napisał/a:
Marcinowi Barcickiemu dedykuję

Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię jebał,
bo to mezalians byłby dla psa.
Na pewnego endeka, co na mnie szczeka – fraszka, J. Tuwim

Jacek Jastrzębski - 2011-05-21, 07:52

"Hen w Lublinie dawno temu,
w lipca skwarny czas wakacji
Nastąpiła bez problemu prosta zmiana okupacji.
Niemcy wyszli, ruscy przyszli ot i ceremonia cała
Bowiem po sąsiadów myśli Polska wolną być nie miała

Ci co mieli nas wyzwalać, swój zaczęli ład utrwalać

Nocą jak tchórzliwy zając,
szedł PKWN po władzę.
Manifestem obwieszczając czas masowych uprowadzeń;
Aresztowań, mordów kaźni patriotów których wina
Tkwiła w tym, że najwyraźniej nie pragnęli praw Stalina

Za to rząd kolaborantów wspierał nowych okupantów

Hen w Lublinie dawno temu,
w lipca skwarny czas wakacji
Nastąpiła bez problemu prosta zmiana okupacji.
Aktualność tej rocznicy pełna jest jak się wydaje
Zaprzedani politycy zawsze będą kupczyć krajem.

KGB, SB,SLD, Gestapo, kapo zawsze będzie kapo "

A.Mason - 2011-05-21, 08:03

Plujmy sobie
Plujmy sobie nawzajem w kaszę!
To takie polskie, to takie nasze...


Jan Sztaudynger

Jacek Jastrzębski - 2011-05-21, 08:23

"Więc by pozostać bez polskiej winy
wchodźmy sobie w d... bez wazeliny?"

A.Mason - 2011-05-21, 11:24

Zjadł sam siebie

Niejeden nie pojmie na własnym pogrzebie,
Że kąsał innych - a zjadł sam siebie.


Jan Sztaudynger

Jacek Jastrzębski - 2011-05-21, 17:13

"Wiadomości o mojej śmierci są znacznie przesadzone"
Mark Twain

Jacek Jastrzębski - 2011-05-22, 11:25

"..niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla SZPICLÓW, katów, tchórzy..."
Zbigniew Herbert

chmurkolistna - 2011-05-22, 13:55

Zrobię w tym miejscu wycieczkę do samej siebie:

"Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie."

Wisława Szymborska (moja Mistrzyni)

chmurkolistna - 2011-06-02, 21:08

Znowu ja...tak jakoś.
Najbardziej z całego cyklu Świat (Poema naiwne) uwielbiam Przypowieść o maku.
Po prostu piękne, szczególnie kreacja świata w świecie - mikrokosmosu w makówce.
Przeczytajcie.

Czesław Miłosz

Przypowieść o maku

Na ziarnku maku stoi mały dom,
Pieski szczekają na księżyc makowy
I nigdy jeszcze tym makowym psom,
Że jest świat większy, nie przyszło do głowy.

Ziemia to ziarnko - naprawdę nie więcej,
A inne ziarnka - planety i gwiazdy.
A choć ich będzie chyba sto tysięcy,
Domek z ogrodem może stać na każdej.

Wszystko w makówce. Mak rośnie w ogrodzie,
Dzieci biegają i mak się kołysze.
A wieczorami, o księżyca wschodzie
Psy gdzieś szczekają, to głośniej, to ciszej.

Franco Zarrazzo - 2011-12-30, 18:27

A tak jakoś mi się przypomniało :)

http://www.youtube.com/wa...feature=related

no i oczywiście absolutnie uniwersalny tekst (na każdą okazję, niezależnie od "sympatii"):

http://www.youtube.com/watch?v=PKh68MFd2Do

Oj, dawno nie słuchałem :)

Szczęśliwego Nowego Roku !

Franco Zarrazzo - 2011-12-30, 21:04

Cycki, to jednak nie wszystko. Ze specjalną dedykacją i podziękowaniem za brak podziękowania :P :D (tudzież inne takie śmieszne, ale co tam, wzgórza łonowe fajne som :P )

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Cytat:

Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust?
Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust,

Franco Zarrazzo - 2011-12-30, 23:03

"rewolucja niech żyjeeeee !" :D

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Franco Zarrazzo - 2013-12-10, 18:17

Wiersz zamieszczony w konspiracyjnym piśmie , 1946r. Autor nieznany.

Polscy bandyci

Za carskich czasów, wiemy to sami
Byliśmy zwani wciąż bandytami
Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
Komu obrzydły carskie ochłapy
I wstrętnym było carskie koryto
Był "miateżnikiem" - polskim bandytą.
"Polskich bandytów" smutne mogiły
Tajgi Sybiru liczne pokryły.
Przyszedł bolszewik - znów piosnka stara
Czerwonych synów białego cara.
Polak, co nie chciał zostać Kainem,
Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
A że śmiał mówić o tym zuchwale,
Że nie chciał by go więziono, bito,
Był "reakcyjnym polskim bandytą".
I znowu Sybiru tajgi pokryły
"Polskich bandytów" smutne mogiły.
Gdy odpłynęła krasna nawała
Germańska fala Polskę zalała.
Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
W pruską obrożę nie włożył głowy,
Nie oddał resztek swojego mienia,
Swojej godności, swego sumienia,
Kto nie dziękował, kiedy go bito,
Ten był "przeklętym polskim bandytą".
Więc harde "polskich bandytów" głowy
Chłonęły piece, doły i rowy.
Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
Jest Polska "Wolna i Niepodległa",
Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
I nawet mówią "demokratyczna".
Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
W kim pozostało sumienia trochę,
Komu niemiłe sowieckie myto,
Jeszcze raz został "polskim bandytą".
I znowu polskości tłumią zapały
Tortury UB, lochy, podwały.
O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
Jakich Polaków najwięcej w niebie?
(głos z góry)
Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
Są tutaj wszyscy "polscy bandyci".

BezSensu - 2019-01-17, 13:00

Aha ale że az tak? :O

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group